Wieliszewski Crossing – Wiosna

30443409_1710639162352716_3137642376172929024_o.jpgBłyskawicznie zleciało i nim się obejrzałem znowu stałem na starcie tej przefajnej imprezy. Z dnia na dzień niemal temperatura skoczyła do 20 stopni, słońce zaczęło wręcz prażyć a wiatr południowy mile smagał biegaczami na lewo i prawo 🙂

Na starcie stawiliśmy się w dość mocnej załodze: Hubi, Kamil, Krzysiek (po  raz pierwszy z nami startuje), Karolina i Boguś. Pogoda rozświetlała nasze samopoczucie, dodawała uśmiechu, pomimo tego, że nie wszystkim poprzedniego dnia udało się zachować stan trzeźwości 🙂 Humory więc dopisywały, istotnych planów na bieg raczej nikt zakładał. Chodziło więc głównie o frajdę. No może poza mną, który to miał plany, choć nie dotyczy mnie.

Hubert przygotowuje się do półmaratonu i zaliczył pierwsze tygodnie treningów. Z założenia i wyliczeń wynika, że jego tempo półmaratońskie to 5:40 min/km. Marzeniem było więc aby całość trasy pokonał w tym tempie lub chociaż (to już nie marzenie) 3-5 kilometrów pokonał w ciągłym tempie poniżej tej wartości. Oba założenia jednak były stricte życzeniowe, jako że trasy Wieliszewskiego Crossingu z reguły są bardzo wymagające.

2018-04-08 12.52.28.jpg

To też ruszyliśmy niepośpiesznie, ciągle żartując i śmiejąc się. Bez specjalnej walki o pozycje i wyprzedzanie ciesząc się słoneczkiem i brakiem wiatru, który poczuliśmy dopiero opuszczając zabudowania. Był jednak tak ciepły i przyjemny, że można było go traktować jako miły klimatyzator… dopóki nie przyszło biec pod wiatr  – wtedy to już była niezła walka. Ale to było na ostatnich 2 kilometrach 😉

Pierwsze dwa kilometry to była rozgrzewka: nieco ciasno, dużo piasku, otwarta przestrzeń, dużo żartów, śmiechu i radochy. Gdy wpadliśmy do lasu, tam zaczęła się ta część prawdziwie crossowa, a tym samym siłowa: podbiegi, korzenie, piaski, ostre zbiegi, gałęzie, ostre zakręty itd. Był to czas, gdzie Hubi tak dostał w kość, że tempo 5:32 odchodziło szybkimi krokami do historii. Ale nie naciskałem. Widziałem, że trasa trudna i siłowa, więc nie było to miejsce do robienia takich wyników.

Na siódmym kilometrze pojawił się w końcu wodopój. Bardzo na niego czekałem. Nie wiem dlaczego założyłem, że bez pićku spokojnie sobie poradzę. Nie doceniłem pogody i już nie mało palącego słońca. Wyżłopałem cały kubek niemal jednym tchem. Nie brałem kolejnego, bo założyłem, że jeszcze na polach będzie przynajmniej jeden wodopój. Niestety nie było. Z opinii biegających wynika, że wielu odczuło brak drugiego punktu wody. Biorąc pod uwagę zaangażowanie organizatorów, to z pewnością poprawią ten mankament w przyszłych imprezach.

IMG_8018.JPG

Bieganie po polach ma kilka zalet: otwarta przestrzeń, w miarę równo, a gdy jest wiatr to mile chłodzi. I to Huberta pociągnęło mocno do przodu. Za „wodopojem” nabrał tempa do 5:19 min/km, a następne dwa kilometry odpowiednio 5:04  oraz 5:06 – najszybsze odcinki tej imprezy. Na jedenastym kilometrze znowu deficyt wody spowolnił Huberta, ale chwilę potem znowu rozpędził się do 5:19 min/km, aby ostatnie 400 metrów pokonać w tempie ok. 4:09 min/km.

Całość biegu udało się zamknąć w tempie 5:38 min/km – to dużo powyżej moich oczekiwań. Widać wyraźnie, że w tym młodym człowieku budzi się potencjał, siła i szybkość. Myślę, że niedługo nie dotrzymam mu kroku – ale taka jest kolej rzeczy 🙂

Kamil z Krzyśkiem trzymali się blisko przez pierwsze dwa kilometry. Potem zgubiliśmy ich. Okazało się, że około siódmego kilometra Kamil doznał skurczy dwugłowego, który skutecznie go  spowalniał. Mięsień wymagał rozciągania i kontrolowania szybkości biegu, aby nie „wypracować” sobie kontuzji. Już wieczorem na szczęście okazało się, że wszystko wraca do normy i obędzie się bez kontuzyjnych przerw.

2018-04-08 14.32.09.jpg

Boguś z Karoliną dobiegli jako na trzecia grupa biegowa. Dla Karoliny (z tego co mi wiadomo) był to dość długi dystans na aktualne możliwości i przygotowanie. Wiele wskazuje jednak na to, że poradziła sobie z tym dystansem dobrze. Bogus zaś zalicza kolejny bieg bez bólu rozcięgna – znaczy się wraca do biegających 🙂

Po biegu tradycyjnie zaliczyliśmy makaron z sosem, ciasto drożdżowe oraz butelka wody. Ta ostatnia wprawdzie poszła dopiero po godzinie, jako że Kamil przygotował doskonały, prawie bezalkoholowy chmiel Kormorana:

Sample-0002111820

Reasumując: bardzo dobre towarzystwo, super impreza, wymarzona pogoda – cóż chcieć więcej? Może jeszcze tylko pochwalić się wynikami:

Hubert: w swojej kategorii wiekowej zajął II-gie miejsce!!!

Robert: w swojej kategorii wiekowej zajął 23-cie miejsce,

Kamil: w swojej kategorii wiekowej zajął 74-te miejsce

Karolina: w swojej kategorii wiekowej zajęła 11-te miejsce,

Boguś w swojej kategorii wiekowej zajął 19-te miejsce.

 

Gratulacje dla wszystkim „wojowników” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s