Posiadanie swojego zdania…

doors-1690423_960_720.jpgMiałem przyjemność ostatnio czytać w Wysokich Obcasach ciekawy wywiad z profesorem Jerzym Vetulanim. Rozmowa rozpoczęła się w momencie rozważania czy warto mieć swoje zdanie i artykułować je otwarcie. Bardzo gładko ta rozmowa ześliznęła się na różnego rodzaju aspekty współczesnego życia, w tym problemy związane z fobią szczepionkową, pozyskiwaniu wiedzy i informacji, mądrości, empatii i systemie nauczania. Jak zwykle w tego typu wywiadach najłatwiej byłoby przytoczyć ten artykuł – prawa autorskie i udostępnianie treści wyłącznie za pieniądze nie pozwolą mi na taki ruch. Postanowiłem więc przytoczyć kilka cytatów + link do wywiadu – kto będzie zainteresowany i zdeterminowany to będzie wiedział co poczynić, aby przeczytać cały wywiad.

Jednostkom odstającym od zbiorowości nigdy nie jest łatwo.

Dziś jest zupełnie inaczej z niezależnością, niż gdy byłem młody. Odkąd wolność zrobiła się dość tania, mamy większą tendencję do dużych konformistycznych grup. I to mimo promowania indywidualizmu.

Trzeba mówić ciekawie. Jeśli się nudzi, to nawet wywrotowa idea nikogo nie zainteresuje. Poza tym, wyrażając krytykę – bo niezależność często się przecież z nią wiąże – dobrze jest dać jakąś receptę. Jest takie powiedzenie: „Kto krytykuje, rady nie dając, ten jakby pożar ogniem gasił albo powódź wodą odpędzał”. Zaproponowanie czegoś konstruktywnego jest wyrazem życzliwości, pokazaniem, że chodzi o działanie na rzecz czegoś, a nie na szkodę.

Świetne są rodziny, w których są spory. (…) rozumiałem, że są różne możliwości widzenia świata. (…) Różnorodność uczy relatywizmu. W oczach wielu relatywizm jest czymś złym(…). Dla mnie to wielość perspektyw.

Dzisiaj jest jeszcze inaczej: kiedy młody człowiek chce się czegoś dowiedzieć, nie idzie porozmawiać z kimś mądrzejszym, starszym, tylko szuka w Google’u.

Jeśli będziemy współpracować – czyli jeśli stary zaakceptuje, że młody w czymś jest lepszy, a młody zrozumie, że brak sprawnego operowania w internecie nie jest równoznaczny z głupotą – wtedy mamy szansę na świetny team.

Kiedy komunikacja nie była tak rozwinięta, ludzie byli bardziej oryginalni, bo sami musieli dochodzić do wniosków. Dziś w rozmowach na forach i Fejsie ludzie raczej są przekaźnikami myśli innych osób. Oczywiście w sieci jest masa wartościowych rzeczy, ale jest też ten internet rynsztokowy, śmieciowy. To normalna faza rozwoju ludzkości i nic na to nie można poradzić. Kiedy w Polsce zaczęto uprawiać ziemniaki, to z niewiedzy jedzono najpierw ich naziemne części i ludzie się zatruwali. Może tak samo będzie z internetem, może z czasem nauczymy się sprawniej go filtrować, wybierać tylko te rzeczy, które są jadalne i strawne.

Nie każda oryginalna myśl może zmienić świat i nie każda jest dobra. Ruch antyszczepionkowy jest wynikiem pewnego oryginalnego myślenia, tylko że jest to myślenie fatalne, irracjonalne.

Badania wykazały, że nasze zachowania najpierw wypływają z emocji, a dopiero potem przychodzi racjonalizacja.

Największe straty w ludziach oraz skażenie środowiska powoduje ruch samochodowy – w USA samochody zabiły więcej osób, niż zginęło w czasie drugiej wojny światowej i wojny w Wietnamie, licząc razem, ale jakoś nikt nie protestuje przeciw samochodom. Uznaliśmy, że to rzecz wpisana w nasze życie.

Umysł ludzki wybiórczo koncentruje się na czymś, co zakwalifikuje jako zło. Ktoś na Facebooku napisze, że zaszczepił się na grypę i następnego dnia zachorował, a wszyscy zamiast mówić o tym jak o przypadku, mówią: „No tak, tak właśnie się dzieje”.

Myślenie typu „pierdolę wszystko, co nauczyciel mówi” to nie jest żadna ścieżka do niezależnego myślenia i oryginalności. Sprzeciwiam się nie dla samego sprzeciwu, ale dlatego, że dostrzegam coś, czego może inni nie dostrzegli, jakąś wartościową rzecz.

Inaczej myśleć będzie młodzież uczona podejścia sofistycznego, mówiącego, że wszystko jest relatywne, że do każdej tezy mogę przypisać dwie różne konkluzje, dwa różne rozwiązania. Takie podejście tworzy kulturę sprzeciwu. W żydowskich jesziwach nauczanie polega właśnie na patrzeniu z różnych perspektyw, mówieniu wciąż: „To zależy…”. Tacy uczniowie mają na ogół większą elastyczność w myśleniu niż pupile, których uczy się, że jest jedna prawda i należy powtórzyć to, co nauczyciel przed chwilą przeczytał z kartki.

Niech dziecko samo coś napisze, wtedy będzie musiało skorzystać z własnej głowy, a nie z Google’a. Jak dostanie klocki, to nawet nie spojrzy na internet. Jak je zabieramy na wycieczkę, to smartfon też wyciąga rzadziej. U nas w domu, jak niedziela była deszczowa, to się szło do muzeum, a nie siadało przed telewizorem. Z wnukiem czytaliśmy książki, a potem on pisał alternatywną wersję zakończenia. Tak napisaliśmy razem sześć zakończeń do sześciu tomów „Harry’ego Pottera”. To zresztą bardzo wiele mnie uczyło, jakie jest dziecko. U niego np. Voldemort nigdy nie umierał, zawsze się nawracał. Kontakt z Google’em nie daje ciepła, poczucia więzi i bezpieczeństwa, a to bardzo ważne.

Miałem niedawno na egzaminie strasznie zestresowaną i nieszczęśliwą studentkę – trzy dni wcześniej zginął jej brat. Zareagowałem intuicyjnie: wstałem i ją przytuliłem. Dziewczyna się uspokoiła. Zapytałem, czy poczuła się lepiej, odpowiedziała twierdząco. Zapytałem, czy wie dlaczego. „Oczywiście, oksytocyna mi się wydzieliła”. Wyszła z piątką. Jestem przekonany, że zrobiłem coś dobrego, ale ktoś, kto obserwowałby to z zewnątrz, mógłby zobaczyć to tak: profesor przytula, obmacuje, potem studentka wychodzi z piątką. I powiedziałby potem, że stary facet molestuje dziewczynę w trudnej sytuacji. A przecież kiedy dziecko płacze, najprostszą metodą jest je przytulić i pogłaskać po głowie.
Dziś nikt poza rodzicami i dziadkami nie przytuli płaczącego obcego dziecka, bo boi się oskarżenia o pedofilię. Z tej nadmiernej ostrożności wynikają ogromne koszty społeczne. W Anglii trzyletnia dziewczynka utopiła się kanale, a w trakcie dochodzenia znaleziono kierowcę, który mijał ją na drodze i nawet pomyślał, że to dziwne, że małe dziecko tak sobie samotnie idzie. Przeszło mu przez myśl, żeby ją zabrać do samochodu, ale tego nie zrobił. „Przecież wzięliby mnie za zboczeńca” – powiedział koronerowi.


Jedna myśl w temacie “Posiadanie swojego zdania…

  1. Bardzo interesujący wywiad 🙂 Mi się jeszcze podobało wytłumaczenie że jednak ludzkie fobie wychodzą nie zawsze ze słusznych racji tylko co komu pasuje, tak jak np. to że gluten jest zły, ale samochody które w USA zabiły tyle osób to już nie są złe bo jednak są do czegoś potrzebne 🙂

    „Umysł ludzki wybiórczo koncentruje się na czymś, co zakwalifikuje jako zło”

    Idąc dalej tym tropem późnjej w wywiadzie jest wzmianka o tym jak to koncerny farmateuczne chcą na nas zarobić. Ale że są torebki po tysiące dolarów to już nie jest wyzysk 😂😂 Takich przykładów jest mnóstwo. Jestem przekonama że można by napisać fajną pracę dyplomową opierając sie właśnie tym powyższym cytatem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s