Porzuć swój strach

579597-352x500Mam pewien kłopot z tą serią o Benerze. Tym razem kłopot nie dotyczy negatywów – wręcz przeciwnie! Książki (bo pierwszej części także to się tyczy) są zdecydowanie nietuzinkowe, nietypowe a jednocześnie napisane tak, że nie emanują złem, przekombinowaniem czy innymi rzeczami, tak typowymi dla współczesnych książek. Czytając je ma się wrażenie, że są takim uosobionym dokumentem, spersonalizowaną historią, reportażem z krwi i kości.

Spajającą historią jest zaginięcie żony Benera. W pierwszej części (autor zapewnia, że to będzie trylogia) historia ta nie bardzo łączy się z akcją, jaką tam jest prezentowana, ale w drugiej części trybiki zaczynają zazębiać się i obraz zaczyna nabierać kształtów – trochę tak jak przy układaniu puzzli – z tą różnicą, że nie mamy wzoru, więc do końca nie wiemy, jak ma wyglądać efekt końcowy.

Przedstawione sprawy nie są wydumane i przerysowane. Sprawiają wrażenie prawdziwych, niemal autobiograficznych. Przynajmniej takie wrażenie było w przypadku pierwszej części, gdzie narratorem jest sam Bener. W drugiej części autor zdecydował się na narratora, który mógł być już w wielu miejscach i wiedzieć więcej niż sam bohater. Zmiana była na tyle subtelna, że w pierwszym momencie nawet tego nie dostrzegłem. Zabieg, który bywa zgubny – tu udał się i przebiegł bezboleśnie.

Podczas gdy pierwsza część książki opowiada historię gwałtu i całego zestawu następstw takiego przestępstwa, o tyle druga opowiada o problemie hazardu. Jak poprzednio – bardzo dokładna analiza zaczynająca się w sferze emocjonalno-rodzinnej, poprzez narysowanie mechanizmów tego światka przestępczego, po szeroko zakrojone konsekwencje wpadnięcia w wiry i trybiki hazardu widzianego wielopłaszczyznowo. Tak jak „Najlepszy” (o Jerzym Górskim) był dla mnie dogłębnym studium uzależnień, tak „Porzuć swój strach” jest dla  mnie niezwykle precyzyjnym studium hazardu – opracowane po mistrzowsku i jednocześnie edukacyjnie. Osobiście nigdy nie ciągnęło mnie do hazardu,  ale po tej lekturze mam jeszcze większą awersję do tego typu ryzyka….

Fabuła pięknie zakręcona. Czytelnik odkrywa ją puzel po puzlku. Dawkowane jak leki, działają perfekcyjnie. Trudno się tym zachłysnąć czy przedawkować. Wszystko odmierzone precyzyjnie. Jeśli faktycznie jest to druga książka pana Małeckiego, to powinien tylko pisać książki! Już nie mogę się doczekać trzeciej części – a ta dopiero pod koniec kwietnia(!!!). I jak tu żyć?…

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s