Przyjaźń

best-friends-hands-670x331W czasach, kiedy zmagałem się z silnymi perturbacjami małżeńskimi, trafiłem na wywiad z panem profesorem Cezarym Wodzińskim. Człowiek bardzo obrazowo potrafi trafić od razu do naszej duszy i dokonać tam silnego przemeblowania. Z zasady nie lubimy, gdy ktoś nam re-aranżuje nasze pokoje, ale w tym przypadku warto wyjść poza naszą strefę komfortu, aby przekonać się jak wiele jeszcze możemy zmienić w naszym życiu. Wywiad nie sposób ocenić, omówić czy zrecenzować – posłużę się więc zestawem cytatów, które zrobiły na mnie w tym czasie największe wrażenie:

 

Myślę że przyjaźń to taki dziwny rodzaj „samotności” we dwoje.

A niby skąd czerpię tę pewność, co jest dobrem dla mojego przyjaciela? I po co mi ta wiedza? Żeby się wywyższyć czyimś kosztem?

 Na przyjacielu nie można się zawieść. Gdy przychodzi moment zawodu, przyjaciela już nie ma, przyjaźń się kończy. Niezawodność jest sercem przyjaźni, choć nie oznacza to żadnego pisanego czy niepisanego zobowiązania. Zawał serca w przyjaźni kończy się rozejściem.

 Przyjaźń nie jest dana raz na zawsze, nie ma jednej gwarancji, ze będzie trwała wiecznie. Może się nagle skończyć, nawet bez powodu. Brak gwarancji, ryzyko niepewności są nieuchronnie wpisane w przyjaźń.

 Spór bywa w przyjaźni częstym i mile witanym gościem. Tyle że nie jest to rozgrywka między ego i alter ego. To nie jest pojedynek ani walka z innym. Stawką w sporze przyjaciół nie jest wygrana jednej czy drugiej strony, nie jest nią nawet przekonanie drugiego o jakichś domniemanych własnych racjach. To w ogóle nie jest konfrontacja między stronami, lecz spór o „coś”. Próba wspólnego dochodzenia — niekiedy na drodze negocjacji i wzajemnych ustępstw — tego, co dla nas ważne i najważniejsze. „Prawda rodzi się we dwoje” — mawiał Nietzsche, nie ma dogodniejszych warunków dla tego porodu niż towarzystwo przyjaciół

 Niepodobna wyobrazić sobie miłości, która nie jest prawdziwą przyjaźnią.

 Wspólne milczenie w przyjaźni jest bardzo ważne. Mówienie wymaga nieustannego rytmicznego oddychania, a gdy przychodzi niezwykle chwila, trzeba wstrzymać oddech. Tak, żeby jej nie zagadać. Żeby jej nie spłoszyć.

 Do czego właściwie potrzebny jest nam przyjaciel?
— Do niczego. Przyjaźń nie jest wspólnotą potrzeb, nie służy zaspokajaniu czegokolwiek. Tak jak nie kalkuluje, tak też niczemu nie służy.

 Po co się przyjaźnić?
– Tak jak przyjaźń niczemu nie służy tak też nie ma żadnego określonego czy choćby mglistego celu. Pa prostu jest i pozwala być. A ryzyko? Tkwi pewnie we właściwej przyjaźni otwartości. Jeżeli przystaję na tę otwartość, oznacza to, że gotów jestem na odmianę. Dar przyjaźni pozwala się odmieniać, być innym, niż się jest. W przyjaźni ryzykuję więc własną niewzruszoną tożsamość, pozwalam sobie nie tylko być z innym, ale i być innym. Przyjaźń otwiera szeroko okna i drzwi mojego świata.

Wolność od oceniania to jedna z najbardziej urodziwych stron przyjaźni. Żyjemy w świecie pełnym ocen. Co za ulga znaleźć się w takim ustronnym miejscu bez ocen! Świat rządzony przez ducha przyjaźni obywa się bez ocen, więcej — wystrzega się ich jak zarazy, podejrzewając słusznie, że mogą tu tylko szkodzić, a nawet wyznaczać kres przyjaźni.

 Przyjaźń wystrzega się symetrii i handlowej ekwiwalencji. Polega na afirmacji i ufności a nie na oczekiwaniu, że otrzyma się tyle, ile się da. To osobliwa wymiana, która nie liczy się z oczekiwaniami. W ogóle nie liczy i nie liczy się z niczym. Nie rachuje, nie posługuje się kalkulatorem. Jest szczęśliwym podarunkiem, który nie ma ani ceny, ani ciężaru, jaki można by zważyć i oszacować.

 Nie ma sensu pytać, kto ile poświęca w przyjaźni. To tak jakby pytać, ile wart jest uśmiech albo jaki jest ciężar właściwy pocałunku.

 Kluczem do zrozumienia fenomenu przyjaźni jest formuła „pozwolić być”. Najważniejszym gestem, jaki się wykonuje wobec drugiego człowieka, jest pozwolenie mu na bycie takim, jakim jest. Ale żeby to się stało, trzeba najpierw otworzyć się na drugiego, a potem absolutnie i ostatecznie go zaakceptować. Takim, jaki jest i jaki może być.

 Przyjaźń jest gorąca. Pragnie pełnego zaangażowania. Przede wszystkim zaś niczego nie wyłącza, z niczego nie rezygnuje — pragnie żaru i chuchania w żar.

 Przyjaźń zakłada, że „ja” ustępuje — że się wycofuje z gry, zawstydzone swoją potrzebą bycia na pierwszym planie, wolą dominacji. Stoi sobie z boku i co najwyżej przygląda się zdziwione.
Przyjaźń nie rozgrywa stę między,ja” i „ty” lecz „pomiędzy”, które powstaje wtedy, gdy oba „ja” rezygnują ze swoich egoistycznych pretensji i ustępują sobie miejsca. Przyjaźń potrzebuje paradoksalnego dystansu — dystansu, który zbliża. Jak gdyby między „ja” i „ty” które oddają się przyjaźni, wkraczał ktoś trzeci, który nas przyjaciół przekracza, jest czymś więcej niż my, przewyższa prostą sumę „ja” plus „ty”. Taki duch czy — może lepiej nazwać go z grecka: daimon przyjażni.

 Przyjaźń należy do istot płochliwych i dyskretnych. Próżno szukać jej definicji. Lepiej się przyjaźnić, niż ją definiować


3 myśli w temacie “Przyjaźń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s