64-ty Parkrun Jabłonna

_DSC7217pI oto mój piąty start w Parkrun w Jabłonnie. Spodobało mi się tu i chętnie tu przyjeżdżam pobiegać. Czasami, aby poprowadzić Igę na dystansie pięciu kilometrów, a czasami pościgać się z Hubertem 🙂 Tym razem biegałem z Hubertem, więc dla psa nie było miejsca w takim wyścigu. Tempo poniżej 5 min/km to dla mojego labradarowatego psa trochę za dużo.

Pogoda nie bardzo dopisała: 4 stopnie, spory wiatr (w porywach powyżej 70km/h!), błoto po ostatnich opadach. Tyle tylko, że nie padało. Gdy zaczynaliśmy, było nam raczej zimno. Gdy już biegliśmy – zdecydowanie za ciepło. To chyba najbardziej trudna pogoda do biegania…

Założenie było pobiec w okolicach 5:20 min/km – jak zwykle wyszło dużo lepsze tempo 🙂 Tym razem jednak technika biegania naszego tandemu zaczęła nabierać kształtu stricte zawodowego: raz jeden prowadził raz drugi. Dzięki temu Hubi wybiegał swoją życiówkę! Mi się nie udało, choć i tak bieg był bardzo dobry. Pewnie mógłby być lepszy gdyby nie dwie rzeczy:

  • na odcinku 300-400 metrów było błoto, które moje nogi tasowało jak karty w rękach iluzjonistów – nie był to jednak największy szkopuł,
  • jeden z młodych zawodników, który systematycznie zabiegał mi drogę!

I przy tym punkcie muszę się trochę zatrzymać, bo z takim chamskim stylem biegania nie spotkałem się chyba nigdy (lub tak dawno, że już po prostu nie pamiętam). Za każdym razem jak go wyprzedzałem, to gdy się zrównywaliśmy, natychmiast przyśpieszał. Ok – to nie problem. Jednak gdy się to dzieje na zakrętach lub przed zakrętami, gdzie złośliwie gówniarz spycha na zewnętrzną, to już nie jest ładnie. I obym nie został źle zrozumiany: niech sobie biegnie w moim tempie – nie ma nic przeciwko. Jednak, gdy już zabiega drogę na każdym z zakrętów, to robi się nie tylko irytujące ale wręcz szczeniackie. Nie sprawdzałem ile straciłem na tych dziwnych walkach – spodziewam się, że sporo. Po biegu podziękowałem temu nieletniemu podlotkowi, obiecując, że następnym razem zagram tymi samymi, znaczonymi kartami.

To tyle na temat przykrości, które mogę nas spotkać nawet na tak niszowym biegu o nic (bo nagród nie ma, medali nie ma… jest tylko wynik!). Mniejsza z tym. Wróćmy do przyjemniejszych tematów: wyniki. A oto one:

Hubert Siwiec – 23:32 – kategoria OPEN: 5, kategoria wiekowa: 1 (brawo!)

Robert Siwiec – 23:57 – kategoria OPEN: 7, kategoria wiekowa: 1 (brawo!)

_DSC7241p.jpg


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s