Selfpublishing w nowej formule

digital-self-publishingO selfpublishingu w Polsce mówi się tak mało, że czasami odnoszę wrażenie, że jest to temat tabu. Gdy temat podrywa się, by wzlecieć w przestworza, od razu okazuje się, że startował jak latawiec – na uwięzi – i po chwili ma być sprowadzony na dół, aby się nie zerwał, bo jego przeznaczeniem nie jest  wolność lecz ciągłe zrywy. Brzmi to nieco jak martyrologia wydawnicza i niestety podobnie może to wyglądać w praktyce. Bo kto właściwie miałby wspierać selfpublishing? Przecież nie wydawnictwa, których biznesem jest właśnie zarabianie na wydawaniu książek. Dodatkowym ograniczeniem jest ilość dostępnej wiedzy, która stanowi spore ograniczenie selfpublishingu w naszym kraju.

I oto pewnego pięknego dnia zwraca się do mnie autorka, która wydała pierwszą książkę i jest w trakcie pisania drugiej. Oczywiście powieść wydana w formule selfpublishingu. Ale nie to jest w tym przypadku intrygujące. Chodzi o to, że autorka pierwszą książkę upowszechnia za darmo. Za darmo? Już słyszę te głosy, jakże klasyczne dla naszej długości i szerokości geograficznej. To nie może być dobre, jeśli jest rozdawane za darmo! A może jednak?

570858-352x500Autorka pisze pod nazwiskiem Vera Eikon (na prawdę nazywa się Katarzyna Woźniak). Jej pierwsza książka to kryminał zatytułowany „Między Prawami: Polowanie na Wilka” – i to on jest udostępniony za darmo. Druga część tej książki, autorka zapowiada, ma pojawić się jeszcze w tym roku. Tytuł drugiej powieści to „Między prawami: Przedpiekle”. Seria, w której „POLICJA, MAFIA i POLITYKA spotykają się na jednej drodze”.

Dziś kryminał jest wyjątkowo popularnym gatunkiem a co ważniejsze, również bardzo zróżnicowanym, gdy zechcemy porównać z tymi sprzed 20-30 lat. Wybór więc tego gatunku nie powinien być przypadkowy i wiele wskazuje na to, że podobnie było w przypadku pani Very. Oto co sama pisze o tym, dlaczego wybrała pisanie kryminałów:

Ponieważ ten gatunek traktuje o najciemniejszych stronach ludzkiej natury. Zdeprawowanej, obdartej z miłości i współczucia. Należy zdemaskować te kłamstwa o człowieku. Dotrzeć do serca, które zawsze poszukuje akceptacji, miłości i Boga. Najtrudniej zachować je w warunkach ekstremalnych. Najtrudniej odnaleźć miłosierdzie w świecie pełnym przemocy, a właśnie tam najwięcej go potrzeba. W przeciwnym razie – człowiek umiera.

Zapytałem autorkę jak to jest, że „takie kilogramy” pracy oddaje za darmo, jak to tłumaczy i gdzie leży zasadność takiej decyzji. Oto jaką odpowiedź uzyskałem:

„Darmowość” tego e-booka jest dość zasadna – tak sądzę! Kwestia autorskiej uczciwości. Dlaczego czytelnik miałby płacić za nie-wiadomo-czego-się-po-nim-spodziewać autora, kiedy może kupić książkę sprawdzonego, pewnego pisarza? Z mojej strony jest to forma wyciągnięcia ręki do wielbicieli literatury, powiedzenie „cześć, zobaczcie, co mam do zaoferowania. Jeśli się wam spodoba – wróćcie po więcej”.

MIĘDZY-PRAWAMI.pngTakie podejście to nie tylko nowość na naszym rynku, ale wręcz odwaga. Jest to rzeczywista inwestycja w czytelnika, odmalowana nadzieją, że w tej sposób autor najuczciwiej, jak to możliwe, ukaże swój kunszt literacki. Mnie kupiła! Przynajmniej by sięgnąć po pierwszą książkę – w końcu moją inwestycją jest tylko czas. O tym jednak będę pisał w oddzielnym poście, gdy lekturę będę miał już za sobą. Wróćmy jednak do meritum: selfpublishing.

Autorka stara się z całych sił promować samodzielność wydawania książek. Jak jej idzie, w wymiarze skali marketingu – trudno powiedzieć. Będę się dopiero przyglądał tym zmaganiom. Na dzień dzisiejszy wypada jednak wspomnieć o stronie domowej pani Very, na której znajdziemy wiele i nie-wiele: o autorce, blog, vlog, kilka słów o książkach, zbiór wywiadów, spotkania autorskie (na razie  jedno) itd. W moim odczuciu strona jest dość chaotyczna i na początku miałem nieco trudności aby ogarnąć o co tu chodzi (musiałem wszystko przeklikać, aby się odnaleźć). Struktura strony jest więc pierwszą rzeczą, którą bym przebudował na bardziej logiczną i przystępną. Drugim elementem, który przykuł moją uwagę to ilość treści. Jest tego trochę za mało, jakby strona dopiero powstawała, na przykład opisy książek – i nie chodzi o opisywanie fabuły. Raczej o marketing (nawet nie reklamę!).

Co by jednak nie mówić o stronie, ważne że jest. Można znaleźć trochę informacji, pobrać pierwszą książkę lub fragment drugiej, doczytać nieco w formie wywiadów, itd. Godnym uwagi jest podstrona VLOG, na której autorka publikuje „wpisy” z YouTube’a, będące Vlogiem na temat selfpublishingu. Wygląda to dość amatorsko, a ilości odsłon na razie skromne. Co do treści, nie umiem jeszcze nic powiedzieć – będę to oglądał w najbliższym czasie, więc może wtedy będę mógł dorzucić jakiś merytoryczny komentarz.

Formuła selfpublishingu opiera się na trzech filarach:

  • write
  • promote
  • sell

Bazując na tym schemacie trudno się oprzeć wrażeniu, że Vera Eikon jest dopiero na początku filaru drugiego. Rozpoczęła nieśmiało promocję wykorzystując media społecznościowe, takie jak LubimyCzytać (tu mnie odnalazła autorka) czy Facebook. Na razie nie wygląda to imponująco, ale musimy pamiętać, że z tymi trzema filarami autor z reguły musi się zmierzyć samodzielnie. Będzie potrzebował więcej czasu, zaangażowania, poświęcenia i determinacji. Dodatkowo należy pamiętać, że taka osoba musi być dość wszechstronna:

  • musi umieć pisać książki (autor),
  • musi odwalić dużą część roboty redaktora i korektora – choć tego etapu nie wyobrażam sobie bez udziału osób trzecich,
  • musi umieć dokonać składu publikacji,
  • musi znać się na marketingu, promocji i reklamie,
  • musi być sam sobie  agentem.

To są moje wyobrażenia w temacie wydania swojej książki swoimi siłami. Zdaję sobie sprawę, że w praktyce nie zawsze to tak wygląda i często wspomagamy się „siłą osób trzecich”. Czasami na zasadach przysług, czasami na zasadach biznesowych. Czy to wychodzi lepiej? Taniej? Korzystniej? Myślę, że wkrótce zadamy pani Katarzynie kilka tego typu pytań, aby przybliżyć się do selfpublishingu na tyle mocno, aby każdy, kto szuka swojej wydawniczej ścieżki, miał swobodę podjęcia decyzji. Dlatego też jeśli jesteście ciekawi jak to jest, macie konkretne pytania, chcecie wiedzieć więcej – piszcie w komentarzach. Dołączę wszystkie pytania do rozmowy a następnie przekażę Wam jak nasza autorka to widzi. Teraz jednak uciekam do lektury pomiędzy prawami.


One thought on “Selfpublishing w nowej formule

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s