Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE

531970-352x500

Po książkę sięgnąłem dzięki rekomendacji oraz recenzji na stronie interesującej blogerki. Zrobiła to w taki sposób, że nie mogłem oprzeć się pokusie 😉

Gdybym miał podsumować książkę, musiałbym użyć eufemizmu: dziwna książka. Gdybym chciał nieco bardziej dosadnie to określić to sformułowałbym to tak: ja się nie dałem nabrać.

Tak, wiem. Obiecywałem sobie być bardziej pobłażliwy dla słabych książek i szukać więcej pozytywów niż negatywów. W przypadku tej książki to nie styl czy treść jest problem – przeciwnie! Doskonały styl, lekko się czyta, wciągająco napisane, niemal jak porywająca powieść. Jako pomysł na książkę, zwłaszcza że jest formą wspomnień, to bardzo udany pomysł z jeszcze lepszą realizacją. Biorąc pod uwagę, że nie lubię tego typu treści (pamiętniki, wspomnienia, biografie itp.) to ta pozycja podbiła moje serce. To gdzie jest to moje „ALE”?

Chodzi o samą osobę Phila. Nie mogę się wyzbyć przeświadczenia, że ta książka to tylko próba wybielenia własnej osoby, zatuszowania „surowości” swojej osoby, aby nie użyć mocniejszych słów, wśród których oschłość będzie jedną z tych delikatniejszych, rozgrzeszenia się z podjętych decyzji, usprawiedliwienia z zaniedbań itd. Gdy oderwiemy się na chwilę od zajmującej fabuły, natychmiast zauważymy niemiłego, despotycznego i nieczułego szefa firma, męża i ojca. Człowieka, którego życie skupione było na jedynym prawdziwym dziecku: NIKE. I nie mówię tu o firmie NIKE, która składa się z ludzi, lecz o produkcie i kulturze firmy, jako takiej. Całe życie podporządkował właśnie tej swojej idei, podporządkowując wszystkich innych właśnie tej ścieżce.

Czytając tę książkę chciałem widzieć człowieka, który pod koniec swojego życia chciał dokonać rewizji swojego życia, zauważyć w tym drugiego człowieka, wyrazić skruchę zaniedbań rodzinnych, pracowniczych i innych – nic z tych rzeczy. Phil do dziś wierzy w swoją drogę i jest przekonany, że każda decyzja, którą podjął była właściwa, nawet wtedy, gdy była jak rykoszet ostrzału broni maszynowej.

Ten aspekt książki wyjątkowo słabo przypadł mi do gustu. Z drugiej strony jestem przekonany, że bez takiej „budowy” ten człowiek nie stworzyłby NIKE, nie doszedłby tam, gdzie doszedł. Czy jednak dla mnie to coś zmienia? Dla mnie zupełnie nie, bo produktów NIKE używam bardzo sporadycznie (zegarek Nike+ oraz koszulka, którą dostałem w pakiecie startowym). Książka jako opowieść – bardzo zgrabnie napisana, zajmująco i pomimo formy nieco pamiętnikowej, wciąga skutecznie i utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Druga część książki wprawdzie napisana jest już tak na chybcika i z dużymi skrótami, które tworzą nieco chaotyczną breję, ale ostatecznie na sześć gwiazdek (z dziesięciu) udało się to wyciągnąć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s