Polski reportaż – Quickrage

Quickrage powrócił – tym razem z polskim reportażem. Ilość książek może nie powala a za złotówkę mamy tylko dwie książki. Bookrage jednak zapewnia, że otrzymujemy to co najlepsze.  Tematem przewodnim z pewnością jest Marcin Kołodziejczyk. Wszystkie książki na LublimyCzytac są wysoko oceniane – nie powinniśmy przejść obok takiej okazji obojętnie.

W pierwszym pakiecie, za złotówkę, otrzymujemy:

Ashampoo_Snap_2017.05.07_20h34m14s_001_

  • Love. Inne historie miłosne – Elżbieta Turlej, ocena 7,11/10, stron 240
    • Zaskakujące, szokujące, nietuzinkowe historie pokazujące, że miłość to temat-rzeka, o którym nigdy nie da się powiedzieć ostatniego słowa.Karlica z Wrocławia, która mimo swej niepełnosprawności próbuje założyć rodzinę;80 – letnia Genowefa, która urodziła się w czasach, gdy rozwód był hańbą. Odrzuca wielką miłość, by dotrzymać złożonych komu innemu obietnic;

      Młodzi ludzie wybierający życie w związkach poliamorycznych;

      Wyzwolona, uzależniona od seriali samotna matka, szukająca przygód na portalach internetowych;

      Więźniarka pragnąca przeżyć miłość za kratami, a nawet…

      Mateusz Grzesiak, najsłynniejszy współczesny coach.

      Bolesne i nieoczywiste reportaże Elżbiety Turlej prezentują cały atlas ludzkich emocji. Oszczędnym, ale pulsującym od emocji językiem autorka kreśli historie uczucia – tego realnego i tego wymarzonego, istniejącego lub umarłego, a czasem nigdy nie przeżytego. Rozmawia z tymi, którzy są królami Internetu, jak i z tymi, których niezwykłych historii nigdy bez niej nie moglibyśmy poznać.

      Elżbieta Turlej oddaje rytm naszych czasów i pokazuje jak dziś, w dobie elektronicznych komunikatorów i mediów społecznościowych, można kochać, szukać miłości i tęsknić.

      Fragmenty:

      „Pracowałam w wiejskim sklepie, potem dojeżdżałam do miasta. Tam z drżeniem serca usłyszałam od kuzyna, taksiarza, że Zygfryd o mnie pytał. Powiedział mu, że wziąłby mnie z dziećmi, w jednej koszuli. Bylebym tylko odeszła od męża. Nie odeszłam.“

      „Rozrysujmy. Łukasz (30 l.) ma relację miłosnoseksualną z kobietą X i kobietą Y. Pierwsza mieszka na południu Polski, jeszcze studiuje i spotyka się z innym mężczyzną, który w tym układzie jest metaamorem (czyli innym partnerem partnerki) Łukasza. Druga pracuje w usługach, mieszka na Pomorzu i oprócz tego, że jest poli, jest również biseksualna. Czyli – oprócz Łukasza i jego metaamora – jest związana z kobietą, która też jest w innym związku miłosnoseksualnym“.

      „Na sympie puchy, co lepsi kandydaci przebrani. Loguję się na tindera (via Facebook). Prosty mechanizm: ustalam promień w jakim szukam. Precyzuję płeć i wiek. Wyskakuje coś jakby talia zdjęć obiektów, które słajpuję czyli przesuwam w lewo (nie podoba mi się), albo w prawo (podoba mi się). Jeśli i ja podobam się obiektowi, jesteśmy zmaczowani i możemy się umówić“.

  • B. Opowieści z planety prowincja – Marcin Kołodziejczyk, ocena: 6,19/10, stron 192
    • Książka ta zaświadcza, że świat aż tak bardzo się nie zmienia. Mały realizm w XXI wieku trzyma się tak świetnie jak w XX. Marcin Kołodziejczyk jest nie tylko dziennikarzem. Dziennikarz najczęściej zna z góry wszystkie odpowiedzi, reporter czeka, żeby je usłyszeć. Podoba mi się to, jak Kołodziejczyk pyta o Polskę.Mariusz SzczygiełZ planety prowincja trudno uciec. Z Małkini, Szmulek czy miasteczka Z. jedyna droga ucieczki prowadzi czasem na tory kolejowe. Obraz polskiej prowincji jest tu bardzo prawdziwy, chociaż to nie są klasyczne reportaże, raczej opowiadania oparte na faktach. Czytamy o utraconych szansach i o tych, którzy nigdy szans nie mieli. Te portrety są przejmujące i świetne napisane. Tak, że czytelnik zupełnie nie chce uciekać z tej planety.

      Justyna Sobolewska

      Lokalne piękności lansujące się w Warszawie; wiejski Wajdelota uznawany przez miejscowych za uzdrowiciela; chłopcy rzucający się pod niemieckie samochody, aby wyłudzić odszkodowanie; pracownicy fabryk snujący opowieści o swym pustym życiu na trasie Warszawa-małe miasteczko.

      Niepokojące, przenikliwe, zawsze autentyczne obrazki z polskiej prowincji. Z pozoru niewiele znaczące opowieści o codziennym życiu przeciętnych mieszkańców małych miasteczek i wsi – Polski B. W rzeczywistości książka Kołodziejczyka to atlas ludzkich emocji.

W drugim pakiecie, za cenę, jaką jest aktualna średnia wpłat, otrzymujemy dodatkowe dwie książki:

Ashampoo_Snap_2017.05.07_20h34m48s_002_

  • Dysforia. Przypadki mieszczan polskich – Marcin Kołodziejczyk, ocena: 6,37/10, stron 288
    • Gorzka, przenikliwa, zabawna, świetnie napisana książka.
      Hanna KrallO powstankach warszawskich i ich zszarzałych parasolach po mężach.O budowlańcu wykończeniowym, który miał wszystko, co się miewa.

      O średnim pokoleniu, któremu najtrudniej zrozumieć istotę Boga jako trzech osób, oraz że ceny żółtego sera szybują powyżej baleronu.

      I o reporterze, bez którego świat pozostanie nikomu nieznany.

      Nową książką Marcin Kołodziejczyk potwierdza, że jest dziś jednym z najlepszych i najbardziej oryginalnych obserwatorów rzeczywistości, a szkoła polskiego reportażu, znaczona nazwiskami Wańkowicza czy Krall, ma godnego następcę w nowym pokoleniu.

      Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych.

      Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie?

      Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu.

      Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych.

      Fragmenty:

      To jest miasto, tu ludzie robią sobie nawzajem krzywdę, jeśli się zbyt do siebie zbliżą.

      Całe życie się zastanawiam, jak to jest, że po siódmym półlitrowym piwie nie chce mi się sikać, tylko chce mi się płakać. Kto ze mną pił, ten wie. Jakoś woda się musi we mnie źle przemieszczać, czy coś, bo co innego?

      Posłuchaj mnie, ty Halinko Kiepska, ty płyto paździerzowa, mówię szeptem, Sandy nie spadła z żadnego krzesełka u mojej mamy! Spadła! Nie spadła! Spadła, nabiła siniaki, będziesz miał kłopoty, przygotuj się! Niestety, nie spadła, siniaki ma od ciebie!

  • Król kebabów i inne zderzenia polsko-obce – Marta Mazuś, ocena: 6,2/10, stron 256
    • Do Polski nadciągają imigranci? Oni już tu są.Oto historie zderzeń i zdziwień, historie w których “my” spotykamy “ich”Świetnie wykształcona Ukrainka sprzątająca polski bazar. Turek, który przywiózł Polsce kebab i w odpowiedzi na gusta kulinarne Polaków zaczął serwować go z kapustą. Albanka, która wstąpiła do klasztoru. Cygan z Andrychowa planujący zostać polskim superbohaterem.

      Otwartość poplątana z niezrozumieniem, sympatia podszyta wyższością, niechęć ubrana w poprawne politycznie ględzenie lub bluzgi z internetu. Polacy i cudzoziemcy – patrzą na siebie, choć nie zawsze się widzą, żyją obok siebie, choć rzadko razem.

      Marta Mazuś – jedno z najmłodszych I najlepszych piór polskiego reportażu – przedstawia trzynaście opowieści o sukcesach, porażkach, determinacji, o rozczarowaniach życiem w Polsce. O nadziei. O codzienności tych Innych, Obcych. A może bardziej o nas samych?

      Kilkanaście zdumiewających losów, opisanych z wyczuciem dramatu, fantastycznym szczegółem I poczuciem humoru. Sprawiedliwie, bo obu stronom – przybyszom I tutejszym – dostaje się po równo. Głęboko, bo za każdym losem plątanina spraw, z którymi obie strony z trudem sobie radzą, lub nie radzą wcale. Dobre przygotowanie do spotkania z innymi, którzy napływają.

      Małgorzata Szejnert

      Ludzie stamtąd stali się ludźmi stąd. Niedawni obcy, stali się częścią polskiego społeczeństwa. O tym, jak ich przyjęliśmy i jak oni odnaleźli się wśród nas, fascynująco pisze Marta Mazuś.

      Michał Nogaś, Polskie Radio Trójka

Trzeci poziom tym razem oznacza cenę podwójnej wartości średniej ceny pakietów (aktualnie prawie 38 PLN). Z tym pakietem dochodzą nam dwie dodatkowe książki:

Ashampoo_Snap_2017.05.07_20h35m06s_003_

  • Obrażenia. Pobici z Polską – praca zbiorowa, ocena: 6,24/10, stron 224
    • Polacy są narodem, który uwielbia się obrażać. Dlaczego? Autorzy znajdują przyczynę. Na imię jej „lęk”.Michał OlszewskiNa co choruje Polska dusza? Skąd agresja na ulicach, w domach, w biurze, w internecie? Zespół stresu pourazowego? Zaburzenia tożsamości? A może problemy z komunikowaniem emocji?

      Autorzy z grupy Rekolektyw (Szczerek, Rejmer, Wasielewski, Kicińska, Jabłońska, Wójcińska, Wlekły, Puto), wzięli na warsztat polskie „uczucia narodowe” i stworzyli zbiór reportaży składający się na portret kraju w stanie emocjonalnego rozchwiania.

      Ziemowit Szczerek i Kaja Puto – z dystansem, ale i fascynacją etnografów – udokumentowali falę fejsbukowego hejtu.

      Mirosław Wlekły przyjrzał się zjawisku, które hejtowi towarzyszy jak cień – gotowości do odczuwania zgorszenia. Polak okazuje się tak samo skory do internetowej szarży, jak do publicznej urazy:

      – Jak to „korki na Hlonda”? A gdzie słowo „arcybiskupa”?

      – „Wielka księga cipek”? Treści nie znam, ale inna religia nie pozwoliłaby sobie na taką obrazę.

      Magdalena Kicińska opowiada historię przemocy domowej, tym bardziej przerażającą, im bardziej do bólu przewidywalną – bez zwrotów akcji i bez zagadki. Wszystko przebiega tu rutynowo według stałego scenariusza: od picia, przez bicie, po przeprosiny; od ucieczki, przez rezygnację, po śmierć; od obojętności sąsiadów, przez niebieską kartę, po wzruszenie ramion policjantki.

      Katalogu ofiar polskich emocji dopełniają reportaże Urszuli Jabłońskiej – o tym, co czeka transseksualistę na polskiej wsi, Małgorzaty Rejmer – o mieszkańcach ośrodka dla uchodźców i ich sąsiadach z cichego polskiego miasteczka oraz Agnieszki Wójcińskiej – o Polakach o „niepolskich” rysach twarzy i kolorze skóry.

      Książkę zamyka zaskakujący tekst Macieja Wasielewskiego. Pozornie prowadzi nas w zupełnie inną rzeczywistość – za kulisy warszawskiego Klubu Komediowego.

      Reporterzy młodego pokolenia nie wierzą w podział na Polskę A, B i C, nie wierzą w jakichś „nas” i „onych”. Widzą jednak, z ilu warstw się ona składa. I jak trudno czasami je skleić.

      Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw powstało w 2014 r. Zrzesza polskich autorów reportaży. Są wśród nich: laureat Paszportu Polityki, zdobywczyni Nagrody „Gryfia” i Nagrody im. Teresy Torańskiej, zwyciężczyni konkursu Grand Press, nominowani do najważniejszych nagród literackich autorzy i autorki dobrze przyjętych książek non-fiction.

  • Bardzo martwy sezon. Reportaże Naoczne – Marcin Kołodziejczyk, ocena: 6,28/10, stron 408
    • Oto mrożące krew w żyłach historie o Polsce, która siedzi z piwem w ręce i pilotuje telewizor.Marcin Kołodziejczyk jest specem od Polski – zarówno tej prowincjonalnej, jak i wielkomiejskiej. Pierwszą portretował w docenionym zbiorze tekstów „B. Opowieści z planety prowincja”. Pod podszewkę wielkomiejskiej klasy średniej zaglądał w świetnie przyjętej „Dysforii. Przypadkach mieszczan polskich”, książce badającej horyzonty życiowe, mentalne i językowe nowych „strasznych mieszczan”.„Bardzo martwy sezon” to reporterska opowieść o szansach utraconych i tych nigdy nie zyskanych. Zachwyca precyzją i wnikliwością. Z pozornie mało znaczących historii codziennego życia i drastycznych sensacji, którymi żyła cała Polska, wyłania się gorzka prawda o nas samych i o naszym kraju. Kołodziejczyk kolejny raz udowadnia, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego reportażu.

      Teksty w jego nowej książce układają się w opowieść o tym, jak Polska stara się być częścią bogatego i kulturalnego Zachodu, ale często znajduje się gdzieś indziej – wszędzie i nigdzie, w toku wiecznej zmiany. To oda do niedziania się wielkich rzeczy i do codzienności, a czasem jednak do rzeczy najistotniejszych. Bo najbardziej tajemnicze jest stawanie się, a nie osiąganie celów.

      Wiejskie klany skłócone tajemniczą śmiercią młodego chłopaka, mężczyźni pijący pod sklepem nalewkę Ambasador za 6,50 zł, młodzież, która ucieczki od nudnej codzienności Więcborka szuka w podnoszeniu ciężarów, powiatowi aktorzy porno, bywalcy dyskoteki w popegeerowskiej wsi, ale też dziewczyny z wielkiego miasta, które chcą robić teatr alternatywny – oto bohaterowie książki Marcina Kołodziejczyka. Reporter znajduje ich na obrzeżach głównego nurtu życia, gdzie nie docierają kamery telewizyjne. Podsłuchuje swoich bohaterów zarówno pod wiejskim sklepem, jak i na berlińskim dworcu. Ich głosy tworzą nieoczywisty, choć prawdziwy obraz Polski.


4 thoughts on “Polski reportaż – Quickrage

  1. Kołodziejczyka do reportażu jednak bym nie zaliczył. Nie znam jego wszystkich książek, ale „Planeta prowincja” i „Dysforia” to raczej pogranicze nowel, beletrystyki, fabularyzowana socjologia niż dokumentacja rzeczywistości, której bliżej po drodze z reportażem, ale zakładam, że taksonomia mniej ma tu znaczenie, fajniejsze, że ktoś taki jak Kołodziejczyk w ogóle jest. „Szkoła polskiego reportażu, znaczona nazwiskami Wańkowicza czy Krall, ma godnego następcę w nowym pokoleniu.” – nie no, trochę pojechałeś 🙂
    Dzięki za wrzutkę, może ktoś się skusi, bo fajne toto pozycje są!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s