Jak czytać więcej książek

second-hand-books-1562964-639x426

Jak czytać więcej książek? Częściowo już o tym pisałem w dziale zarządzania czasem. Dziś chciałbym opisać jeszcze kilka dodatkowych elementów, które sprzyjają efektywnemu czytaniu. Tak, słowem kluczem będzie tym razem „efektywność” – bo przecież jak znaleźć czas, to już co nieco wiemy. Oto garść porad:

Przygotuj sobie miejsce do czytania. Pod tą lakoniczną poradą kryje się dość dużo praktycznej mądrości. Wszystko opiera się na tym, aby czytając książkę, zapewnić sobie maksimum skupienia i komfortu. Jeżeli jesteśmy w terenie, to nasze możliwości i zasoby będą ograniczone. Przecież w poczekalni do lekarza nie uda nam się zapewnić lepszego miejsca do czytania, bo poczekalnia jest jedna (można dokonać próby zajęcia miejsca gdzieś na uboczu, z daleka od „gaduł” – ja jednak nie zachęcam do uciekania od kontaktów międzyludzkich). W domu natomiast warto popracować nad   takim miejscem, które będzie przyjazne dla czytających. Zwłaszcza we współczesnych czasach, gdzie biblioteczka w domu nie jest czymś modnym – dziś robi się raczej gabinet do pracy.

Na co warto zwrócić uwagę przy organizowaniu sobie miejsca do czytania? Niech to będzie miejsce, gdzie masz szansę się odciąć od zakłócaczy: z daleka od telewizora, z daleka od radia, z daleka od komputera a nawet z daleka od tabletu i telefonu. Te ostatnie bez problemu można na czas czytania wyeksmitować gdzieś do innego pomieszczenia. Jeśli to możliwe, zapewnijmy sobie także izolację od hałaśliwej rodziny (jeśli taką właśnie dysponujemy). Ten ostatni element nie jest taki łatwy, jak by się zdawało, ale czasami wystarczy tylko powiadomienie członków rodziny, że chcemy się zrelaksować z książką, np. przez godzinę i przez ten czas prosisz, aby nie zawracano ci głowy, a w przypadku pożaru tylko przenieśli w bezpieczne miejsce.

library-lamp-3-1493721-639x850Nasz kącik do czytania powinien być w miarę uporządkowany. Nieporządek często nas bardzo silnie rozprasza i już po kilku akapitach rzucamy książkę i zabieramy się za sprzątanie. Lepiej to jednak mieć za sobą przed czytaniem, aby nie wyrobić sobie odruchu Pawłowa, że biorąc książkę od razu robi się bałagan (dzieje się to oczywiście na poziomie podświadomości, co jest niezwykle niebezpieczne).

Nasz kącik do czytani powinien jeszcze spełniać kilka cech, które decydują o naszym relaksie (bo zakładam, że czytamy dla relaksu). Przede wszystkim musi być to miejsce wygodne, z kocem pod ręką (bardzo często koc wprowadza poczucie ukojenia, spokoju i relaksu), dobrym, ale nie ostrym oświetleniem i najlepiej ulubioną gorącą herbatą lub kawą.

Jeśli rodzina buntuje się przeciwko twojemu relaksowi w takiej postaci, to jest to doskonała okazja do tego, aby zarządzić kilka razy w tygodniu godziny czytelnicze. Jeśli bardzo chcą być z tobą (a często przeszkadzają, bo jest to ich werbalny sposób na szukanie kontaktu), to zaproponuj im czytanie w swojej obecności. Wierzcie mi – gdy się to uda, jest to bardziej miłe niż wspólne spacery! Mój znajomy, dla przykładu, urządza z małżonką wieczory wspólnego czytania na głos. Mają wspólną książkę, przy której spędzają swój wspólny czas. Urocze!

Uczyń z książki swojego kompana. Zabieraj ją wszędzie, gdzie się udajesz. Pierwszą korzyścią będzie przede wszystkim to, że nawiążesz z nią mocniejszą i lepszą relację. Nie pozwoli ci o sobie zapomnieć, zepchnąć na boczny tor. W ten sposób chętniej będziesz po nią sięgać, aby doczytać kolejne akapity powieści.

Kolejną istotną korzyścią jest to, że mając książkę pod ręką, można wypełnić niemal każdą wolną chwilę, którą normalnie trwonimy w tak zwanym „trwaniu w bezczynności” – młodzi określają to standby’em. Oto kilka przykładów: kolejka u lekarza, w urzędzie, na poczcie (tak! tu ciągle są kolejki!), u mechanika, czekając na spotkanie (choć jeśli to ważne spotkanie, to chyba lepiej spożytkować ten czas na „powtórkę” strategii), w autobusie, tramwaju a nawet taksówce, przy kawie itd. itp. Opcji jest bardzo wiele. Gdy będziesz miał książkę pod ręką, szybko przekonasz się, ile takich okazji się nadarza.

reading-a-book-1508146-640x480Tu warto troszeczkę dotknąć tematu, który jeszcze z pewnością będę rozwijał. Chodzi o to w jakiej postaci zabrać ze sobą książkę. W przypadku wersji papierowej sprawa jest prosta – trzeba mieć torebkę, teczkę, większą kieszeń lub wolną rękę 🙂 W moim przypadku jednak wolę wersje elektroniczne, więc zabranie ebooka nie stanowi już takiego problemu. Mając czytnik Kindle, zainstalowałem także Kindle na telefonie i dzięki temu mogę czytać tą samą książkę na dwóch urządzeniach, a one same pilnują, gdzie ostatnio skończyłem. Wprawdzie wiele osób uskarża się, że czytanie na telefonie lub tablecie jest dość kłopotliwe, bo łatwo się rozpraszamy, ale po odpowiednim treningu można osiągnąć zadowalające efekty. Mając Kindle oczywiście nie jest wielką przeszkodą zabrać go ze sobą – nie jest wielki i mieści się nawet w takich kieszeniach jak: kieszeń marynarki, kieszeń dżinsów (dość ryzykowne), kieszeń bluzy itp. W moim przypadku dziennie robię z reguły ok. 100-150 km samochodem po mieście. To przekłada się na odpowiednią ilość czasu spędzonego w samochodzie. Stąd, zamiast słuchać bełkotu polskich rozgłośni radiowych, w telefonie mam zawsze audiobooka. Słuchanie audiobooków przez telefon jest o tyle wygodne, że przychodząca rozmowa przerywa automatycznie audioksiążkę a po rozmowie automatycznie wznawia. Nie wymaga to dodatkowego klikania, co w samochodzie jest na wagę naszego bezpieczeństwa.

Nie czytaj książek, które cię męczą. Dość często padamy ofiarą współczesnej mody na sukces. Wszystko się musi udać, wiele musimy dokonać… bo niby kim jesteś? JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ! W czytaniu książek także zaczyna się taki dziwny trend. Intencji pewnie jest więcej, niż ja tu poniżej wymienię, ale osobiście mam wrażenie, że ich przybywa. Zobaczcie niektóre z tych pułapek, których naprawdę możemy się ustrzec i pilnować, aby czytanie było dla nas przyjemnością:

  • setki challange’ów czytelniczych, które narzucają nam pewien model czytelniczy: przeczytaj określoną ilość książek! Albo: przeczytaj określoną ilość książek określonego autora, określonego gatunku itd. A ostatnie, które widziałem, na początku tego roku, przeraziły mnie już zupełnie: (nie jest to dokładny przekład, ale sens zachowany): przeczytaj określoną ilość książkę na określoną literę (sic!). Co za masakra! Pewnie, że w Polsce czytamy bardzo mało, wiadomo, że chcielibyśmy podnieść te statystyki, ale na Miłość Boską, nie w ten sposób!!! Czytanie ma być przyjemnością (wiem, powtarzam się, ale to trzeba powtarzać do znudzenia!)! Użyję więc dosadnego kolokwializmu: walić challange’e – czytajcie w takim tempie jak lubicie, tyle ile lubicie i tylko te książki, które lubicie – nic ponadto!
  • przypodobanie się innym – to dość mocna i niebezpieczna pułapka, która może przynieść sporo rozczarowań i wiele chwil, które rozstroją nas do cna. Ja czasami podążam tą ścieżką, ale jako inspirację w czytelnictwie: szukanie nowych ciekawych autorów, tematów, gatunków. W ten sposób poznałem naprawdę wiele fascynujących książek. Jeśli jednak, co mi też się zdarzało, trafisz na gniota (czytaj: książkę, która ci nie wchodzi i zdecydowanie drażni, męczy itd.), to odpuść – nie czytaj na siłę. To co się podoba twojemu kumplowi lub koleżance, nie musi się podobać tobie. Nie ma tak, że pokochamy wszystkie książki – jest to niewykonalne! Przepis wygląda więc tak: daj się zainspirować – zdecydowanie warto. Jednak jeśli książka idzie jak po grudzie – odpuść. Co więcej! Podziel się swoją opinią z kolegą, koleżanką – nie zmyślaj, nie koloryzuj. Bądź sobą i powiedz wprost: nie dałem rady – ta książka jest jakoś tak napisana, że nie dałem rady przebrnąć. Albo: to nie moje tematy – zupełnie nie poczułem, o co chodzi w tej książce. Pamiętajmy także, że do pewnych książek dorastamy. Ja Lema dopiero teraz zaczynam odkrywać, choć nadal uważam, że ciężko mi się go czyta. Jednak to co odnajduję w jego książkach rekompensuje mi jego styl. Pamiętajmy: nic na siłę!

Nie czytaj wielu książek na raz. Ogólna zasada mówi o tym, aby nie czytać więcej niż trzy książki w tym samym czasie, ale tego nie da się tak łatwo ubrać w liczby. Wiele też zależy od naszej wprawy w czytaniu jak i koncentracji. W tym przypadku każdy musi znaleźć swoją strefę komfortu.

Dla czytających mniej polecam czytanie tylko jednej książki w danym momencie. Daje to gwarancję skupienia na fabule, na emocjach, jakie książka wzbudzać a także na czerpaniu satysfakcji z czytania.

Dla czytających więcej, rad w zasadzie nie mogę dawać, bo każdy szuka swojego optimum. Zasada jednak jest prosta: im więcej książek jednocześnie czytamy, tym mniejsze nasze zaangażowanie w każdą z nich, tym mniej je przeżywamy, tym łatwiej pomieszać fabuły, itd. Dlatego ja podam, jak to jest w moim przypadku.

bookworm-1537323-639x852Ponieważ czytam i słucham książki, to naturalną rzeczą jest to, że czytam jednocześnie przynajmniej dwie książki. Niby nic wielkiego, ale już nawet w tym przypadku warto trzymać się pewnej nieformalnej zasady: czytaj książki różne gatunkowo lub tematycznie. Nie jest więc dobrym pomysłem czytać w jednym czasie dwa kryminały – niewątpliwie zaczną się nam mieszać wątki, co będzie nie bez straty na jakości czytania, jak i radości czytania. Dlatego ja dobieram książki tak, aby były one bardzo różne. Np. jako audiobooka czytam Tajemne Życie Drzew a jako ebooka Innowatorzy.

W moim przypadku zdarza mi się jednak czytać więcej niż dwie książki w jednym momencie. Kiedy pozwalam sobie na taką ekstrawagancję? Aby nie stracić radości z czytania, to do tych standardowych dwóch książek, wprowadzam książki zupełnie innego typu i kalibru. Np. książki zawodowe, rozwoju osobiste lub poradniki (z reguły blisko zawodowe). To pozwala mi czasami oderwać się od lektury, która nasileniem emocji, akcji lub bohaterów, zmusza mnie do odpoczynku, gdy nie mam jeszcze ochoty przestać czytać. Wtedy jest szansa wziąć do ręki coś innego i skupić mózg na czymś innym.

Czasami do tej listy trzech książek dorzucam jeszcze jedną. Tym razem w ramach nauki języka obcego, sięgam po lekturę angielskojęzyczną. Tu z doborem także trzeba być ostrożnym, bo trzeba pamiętać, że te książki też mają fabułę i może się ona mieszać z fabułą książek czytanych po polsku (ostatnio mi się to zdarzyło).

Cztery książki to już jest jednak dużo – ja to odczuwam. Nie mam siły jednak skupić się w ebooku tylko na książce angielskiej, więc na razie taki sposób jest dla mnie optymalny.

Rozmawiaj o książkach. W naszej kulturze nie lubimy rozmawiać o książkach. Widziałem nawet ostatnio bardzo dobry tekst traktujący o tym, dlaczego tak się właśnie dzieje. Tym głównym czynnikiem, okazuje się, jest strach. Strach przed tym, że mówiąc o książce, sami zostaniemy ocenieni lub, co gorsze, uznani za ignorantów. To wielka strata dla nas, bo poświęcając czytaniu co najmniej kilka godzin, jest niepowetowaną stratą milczeć o tym! Przecież, gdy już przeczytaliśmy książkę to wiemy co o niej myślimy, wiemy jak na nas zadziałała, co czujemy, czy nam się podobała itd. Nie bójmy się swoich opinii, nie bójmy się mówić o tym, przy czym tyle czasu spędzamy. Co więcej! Rozmawiając o książkach, pozwalamy naszej głowie systematyzować nasze doznania, utrwalać książkę, systematyzować fabułę, łączyć zdarzenia, ludzi i zależności a także pozwala nam lepiej skrystalizować to, jak odebraliśmy daną opowieść.

two-women-talking-1153711-639x825W tym wszystkim jest jeszcze więcej zalet. Na przykład umiejętność wyrażania i formułowania swoich opinii (wbrew pozorom sprawia nam to wiele trudności). Robiąc takie wprawki budujemy naszą bazę słownictwa, elokwencji a nawet (w niektórych przypadkach) oratorstwa.

Inną zaletą będzie z pewnością fakt, że dzięki temu znajdziemy jeszcze więcej tematów do rozmów. Może na początku będzie to jak wytrych typu „pogoda”, ale zapewniam, że w niedługim czasie znajomi sami będą cię pytać o opinię na temat książek, które sami przeczytali a ty być może masz już je za sobą. To jest ten moment, gdy poczucie własnej wartości rośnie o kilka punktów 🙂

Kończ czytanie w charakterystycznym miejscu.

Jeżeli książkę czytasz poza swoją strefą czytelniczą, strefą komfortu, to będzie się ciężko zastosować do tej zasady. Koniec czytania „ogłaszany” jest poza naszą wolą i zawsze w najmniej odpowiednim miejscu: np. lekarz wyczytał nasze nazwisko, mechanik zakończył naprawę auta, czy tramwaj dojechał do naszego docelowego przystanku. Jednak w naszym zaciszu domowym, gdzie przygotujemy sobie naszą świątynię czytania, mamy większe szanse zastosować się do tej porady. Na czym ona polega?

Chodzi o to, aby czytać określonymi porcjami. Np. całymi rozdziałami. Albo: po gwiazdeczkach rozdzielających części rozdziału. Albo: po zakończeniu pewnej akcji, itd.

word-end-on-the-dices-1237220-639x381.jpg

W moim przypadku nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. Z reguły – z małym wyjątkiem: przed snem lubię doczytać rozdział do końca. Na co dzień staram się doczytywać przynajmniej do końca akapitu. Jest to wystarczające, jeśli dziennie sięgasz kilka razy po książkę. Jeżeli zaś czytasz ją tylko od czasu do czasu, to wtedy ta zasada jest mega pomocna. Pozwala domknąć w głowie pewien etap akcji, uśpić nasz mózg by po dłuższym czasie bez problemu go wybudzić i kontynuować lekturę.

Tę poradę pozostawiam jednak twojemu przyzwyczajeniu. Pewnym nawykom, które z pewnością już sobie wyrobiłeś przy czytaniu książek. Z pewnością warto się zastanowić, czy w ten sposób nie będzie ci łatwiej wracać do książki, czy w ten sposób nie będziesz miał więcej frajdy z czytania.

 

Wszystko to co tu przedstawiłem jest jedynie pomysłem na to, co zrobić, co ewentualnie zmienić, aby czytanie sprawiało nam więcej przyjemności. Bo czyż to nie jest tak, że jak nam coś sprawia radość, to dążymy do tego, aby tę radość czuć częściej? Podobnie jest i będzie z czytaniem. Zróbmy wszystko, aby czytanie było miłe, przynosiło relaks, odprężenie i oderwanie się od, z reguły szarej, rzeczywistości. Jeśli to nam się uda, z pewnością będziemy czytać dużo więcej.

 

Inspiracja: https://kinja.com/patrickallan


5 thoughts on “Jak czytać więcej książek

  1. Jak się okazuje korzystam ze wszystkich tych porad (może poza ostatnią) już od dawna. Nawet nie wiedziałem, że istnieje taka oficjalna lista 😉 Najważniejsze tutaj wg mnie to mieć książkę zawsze przy sobie i wykorzystywać każdy wolny slot czasowy na lekturę, choćby 2-3 stron. Niektórzy tak nie lubią, mówią, że ich to rozprasza. Mi to nie przeszkadza zupełnie. Co do nie-czytania kilku książek na raz, to to jest faktycznie pułapka. W szczytowym momencie mojej „kariery” czytelniczej miałem rozgrzebanych chyba z sześć książek na raz. I co? I dupa, niewiele z nich pamiętam. Nasze mózgi jeszcze niedawno specjalizowały się we wdrapywaniu na drzewo i darcie się do małpy na drzewie obok. Zostawmy wielozadaniowość Xeonom 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Poruszyłeś coś, czego dawno już nie robiłem, rozmowy o książce, książkach. Rzekło by się takie czasy i postawiło kropkę na końcu ale to nie jest akceptowalne. Tak nie powinno być.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pięknie to wszystko napisałeś 🙂 Rzeczywiście warto założyć tzw, kotwicę na miejsce, by nam się kojarzyło. Ja czytam najchętniej w łóżku, książka leży zawsze na szafce nocnej. Poza tym, mnie jest latwo się wyciszyć w zatłoczonym tramwaju czy kolejce nfz, bo biorę sobie za priorytet, że chcę teraz czytać i już!
    Mam urwanie głowy w pracy i poza nią, mam nadzieję wybaczysz mi moją długą nieobecność na Twoim blogu i obsuwę z odpisywaniem na komentarze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Kiedy wracam do domu, nie mam zbyt wiele czasu na czytanie. Albo dopadają mnie domowe obowiązki, albo mam jakieś dodatkowe zadanie do wykonania, albo jest tak późno, że padam ze zmęczenia. Dlatego… Czytam „po drodze”. No trudno. W domu czytam raczej w weekendy ale nie mogę się nadziwić, ile czasu ludzie marnują, gapiąc się tępo przez okno autobusu albo nawijając na cały przedział o cenach pietruszki. Inaczej: Pietruszkę trzeba kupić, to jasne i warto wiedzieć, gdzie jest świeża i tania. Ale czy serio nie ma innych tematów do rozmowy? Nie? To ja wolę poczytać…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s