Zarządzanie ebookami cz. 2

Już troszkę wody upłynęło od pierwszej części artykułu – czas na kontynuację. Dziś omówię pierwsze kroki z programem: jak zainstalować, jak skonfigurować, co warto doinstalować (dodatki) itd.

Zacznijmy od instalacji programu. Teoretycznie instalacja jest prostym procesem, jednak w przypadku Calibre proces ten jest dość istotny z punktu widzenia dalszego korzystania z programu. Prześledzimy to więc krok po kroku.

Zaczynamy od strony domowej Calibre, gdzie można pobrać instalkę w wersji jakiej potrzebujemy (większość pewnie wybierze Windows 64-bit). Po pobraniu i uruchomieniu, zatwierdzamy licencję. W tym samym oknie możemy wybrać opcję instalacji zaawansowanej (przycisk Advanced) lub uproszczoną (przycisk Install). Polecam tę drugą opcję – wtedy proces instalacji jest niemal automatyczny. Koniec instalacji pozwala na uruchomienie programu.

Pierwsze uruchomienie programu to konieczność wprowadzeniu kilku ustawień, które mają wielkie znaczenie dla dalszej pracy tego programu. Ustawienia te można dokonać również później, ale jest to niepotrzebna komplikacja – lepiej to zrobić teraz.

Pierwszym ekran konfiguracji składa się z dwóch ustawień:

  • ustawienie języka – tu warto przestawić na język polski,
  • umiejscowienie biblioteki Calibre.

To drugie ustawienie jest niezwykle ważne. Już teraz warto zastanowić się, gdzie chcę przechowywać bibliotekę programu. Dlaczego to takie ważne? Zatrzymajmy się tu na chwilę i omówmy to bardziej szczegółowo.

Biblioteka Calibre to miejsce (folder), gdzie program układa sobie książki według określonego porządku. Calibre bierze imię i nazwisko autora i tworzy z tego nazwę podkatalogu. Folder biblioteki składa się więc z folderów, których nazwy to autorzy. Wewnątrz tych podkatalogów Calibre robi kolejne foldery, których nazwa pochodzi od tytułu książki. W ten sposób powstaje struktura drzewiasta o wyglądzie podobnym jak poniżej.Liczba w nawiasie to ID rekordu z bazy danych  Calibre, pod którym znajduje się wpis dotyczący tej książki (wykorzystywane przez program podczas naprawy uszkodzonej bazy danych). Wewnątrz tego katalogu są już pliki dotyczące książki: pliki książki (we wszystkich posiadanych przez nas formatach, np. PDF, mobi i/lub epub), plik okładki (jeśli pobieraliśmy) oraz plik metadanych, będący plikiem w formacie XML (przydatny dla systemu Calibre przy odbudowywaniu uszkodzonej bazy danych).

Ale to nie wszystko. Program Calibre tworzy jeszcze w głównym katalogu biblioteki pliki bazy danych, w których przechowuje informacje o powyższej strukturze oraz metadanych (o tym więcej powiem nieco później). Główny plik bazy danych to metadata.db – jest to plik oparty o sqlite. Jeśli więc chcemy zrobić kopię biblioteki, to należy skopiować całą zawartość folderu biblioteki (o technikach kopii, importu, eksportu itp będę pisał w innym odcinku).

Uprzedzając pytania od razu powiem, że na tę strukturę katalogów nie mamy wpływu. Wszelkie układanie dokonujemy w programie przy pomocy tagowania – jest to dużo skuteczniejsza i elastyczniejsza metoda (ale o tym w następnym odcinku).

Tak czy owak, jest to najważniejszy katalog programu Calibre i warto o niego dbać. Nie bez znaczenia także będzie jego lokalizacja. Dla przykładu ja trzymam bibliotekę Calibre na dysku OneDrive. Jest to o tyle wygodne, że załatwiam sobie w ten sposób kopię bezpieczeństwa a jednocześnie pozwala mi pracować na tej samej bazie danych na wielu komputerach (w moim przypadku „aż” dwa, ale jednak!). Jeśli więc masz taką możliwość – skorzystaj z niej. Posiadanie takiej automatycznej kopii pozwala spokojniej przespać niejedną noc.

O czym jeszcze warto wspomnieć? Widziałem już takie rozwiązania, jak karta SD przy laptopie, służąca jako dodatkowe medium dyskowe. Pamięci flashowe są dość zawodne, więc jeśli decydujemy się pracować na pamięciach SD (lub innych pendrive’ach), to koniecznie zadbajmy o kopię bezpieczeństwa tej biblioteki . Awaria takiego nośnika z pewnością już czeka na nas za rogiem i wygląda naszego potknięcia!

Na razie to tyle, tytułem wstępu do biblioteki Calibre. W następnym oknie konfiguracji zostaniemy zapytani, jakim czytnikiem e-booków dysponujemy. W moim przypadku sprawa jest bardzo prosta: Kindle Paperwhite. Wystarczy jednak chwila, aby przekonać się jak wiele urządzeń wspiera system Calibre – to niezaprzeczalnie jego wielka zaleta. Po co to wybieramy? Aby program, gdy tego będziemy potrzebować, mógł sprawnie i skutecznie przekonwertować książkę specjalnie pod potrzeby naszego urządzenia.

Następny etap konfiguracji to ustawienia dotyczące wysyłania książek. Każdy, kto ma Kindle z pewnością już wie (a przynajmniej powinien), że rejestrując go w systemie  Amazon, będzie można wysyłać książki na czytnik przy pomocy prostej i zwykłej wiadomości email, adresowanej na określony adres email. W moim przypadku jest to robsik_68@kindle.com. Jeśli więc poprawnie ustawię to okno, to na mojego Kindle mogę wysłać książkę niemal jednym ruchem! Bardzo wygodne!

Aby ten etap konfiguracji przejść, trzeba już trochę wprawy (zdaję sobie sprawę, że nie każdy umie ustawić takie dane). Będziemy tu potrzebować swojego adresu email, przy pomocy którego będziemy wysyłać książki do Amazon, adres serwera SMTP (POP3 lub IMAP nie jest tu potrzebne, bo to ma służyć tylko do wysyłania), swoją nazwę użytkownika (najczęściej jest to adres  email) oraz hasło. Na rysunku poniżej widać dane fikcyjne, w których jest błąd: jeśli SSL to nie port 587 (dla tego portu powinno być bez SSL – czyli „brak”). Gdybyście potrzebowali pomocy – piszcie (poprzez komentarz lub poprzez formularz kontaktowy) – postaram się pomóc.

Po wpisaniu wszystkich potrzebnych danych możemy sprawdzić, czy nasza konfiguracja jest poprawna. Do tego celu wykorzystujemy przycisk „Testowy Mail”. Wynik testu niestety też może być dla niektórych mało czytelny – w tej kwestii także mogę pomóc. Warto tu jednak wspomnieć o jeszcze jednym szczególe, o którym wspomina także program tuż przed przetestowaniem wprowadzonych ustawień: nasze hasło będzie wypisane jawnym tekstem w logach, które pojawią się podczas sprawdzania. Warto to więc robić, gdy nikt nam przez ramię nie podpatruje.

Po tym ustawieniu program się uruchamia. Na początku mamy tylko jedną książkę w bibliotece: instrukcję obsługi programu (w języku angielskim). Okno przy pierwszym uruchomieniu wygląda tak:

Ponieważ ja jestem wzrokowcem, to ten widok nie jest dla mnie satysfakcjonujący. Dlatego osobiście od razu naciskam przycisk w prawym dolnym rogu, który przypomina niebieską ściankę kostki Rubika. W ten sposób przełączamy się widok na widok okładkowy:

Teoretycznie mamy program gotowy do pracy. Warto jednak, według mnie, zainstalować przynajmniej jeszcze jeden plug-in, który mi bardzo ułatwia życie. Chodzi o dodatek LubimyCzytac.pl. Do czego nam będzie potrzebny? Przede wszystkim do uzupełniania metadanych naszych książek w bibliotece Calibre. Dzięki temu oszczędzamy mnóstwo pracy przy uzupełnianiu danych o naszych książkach.

Szczegółowa instrukcja instalacji tego dodatku jest opisana na portalu SwiatCzytnikow.pl. Ja ograniczę się tylko do niezbędnych szczegółów instalacyjnych:

  • pobieramy dodatek ze strony forum eksiazki,
  • wchodzimy do ustawień Calibre => zaawansowane => wtycznki => wczytaj wtyczkę z pliku i wskazujemy pobrane archiwum,
  • wtyczka nie wymaga dodatkowej konfiguracji

Proste? Mam nadzieję, że tak. O tym jak działa ta wtyczka będę pisał w następnym poście. Nasza wtyczka zainstaluje się do kategorii „Metadata source plugins”:

Teraz możemy uznać, że program mamy przygotowany do właściwej pracy. Możemy przystąpić do importu książek do biblioteki. O tym jednak dopiero w  następnym odcinku.

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s