Robert Old no.43 Whisky

20170131_080118

Oto kolejna przeczytana pozycja tego roku. Niezwykłe dzieło, które sprawiło, że połknąłem je błyskawicznie – jak na razie to najszybciej pożarta pozycja tego roku! Chciałbym nieco więcej opowiedzieć o fabule, bohaterze i scenerii – niestety nie chciałbym za mocno spojlerować. Jest to twór, z którym warto spędzić wiele chwil – najlepiej w ciszy, spokoju i odosobnieniu. Teoretycznie zostało to tak napisane, że można byłoby się podzielić fragmentami z przyjaciółmi czy rodziną – ale po co? Jest to jedna z tych książek, którą dzielenie się z innymi przychodziło mi z trudem. Wprost niezapomniane wrażenia – i estetyczne i smakowe i uczuciowe…

Dzieło powstało rękami młodej, wzrastającej artystki. Jest jeszcze dość mało znana. Osobiście nie przepadam za tak niszową sztuką, ale rekomendacje znajomych zrobiły swoje – odważyłem się sięgnąć po tę cegłę. I tu warto zaznaczyć dość znamienną cechę: to dzieło miało kilka kilogramów! To największe dzieło, jakie kiedykolwiek trzymały moje ręce. Uwierzcie mi – rekomendacje znajomych były na tyle mocne abym skusił się na to novum, pomimo wagi (kartek już nawet nie liczę) i słabej sławy autorki. I dobrze! To był strzał w dziesiątkę.

To arcydzieło rozpracowałem dosłownie w trzy dni – przy takiej wadze, to jest sukces sprintera (a wydawało mi się, że jestem długodystansowcem!). Był to jednak czas wielu radości, wykwintności, wielu zwrotów akcji i niezapomnianych wrażeń. Wielokrotnie zaskoczony danym fragmentem, wzmacniałem się w pochłanianiu tego dzieła bez opamiętania! Każdy kęs tej książki to fontanna smaków, tęcza zapachów i tańca pryzmatycznego światła.

Dziś mogę tylko żałować, że ta przygoda tak szybko się skończyła. Mogła dłużej trwać, cieszyć mnie drobniejszymi fragmentami, zabawiać częściej i bardziej słodko. No cóż, łakomstwo książek to moja przywara – nie potrafiłem wyhamować, zwolnić tempa – to było silniejsze ode mnie – jak uzależnienie od cukru, jak lukier na pączku, którego będziemy zlizywać z ust, gdy już go tam dawno nie ma. Tak silne odruchy i emocje towarzyszyły mi tej książce!

Ile bym jednak nie zapewniał, nie opowiadał i nie rekomendował – nie ma lepszej metody poznania tych wszystkich doznań jak tylko spróbowaniu tej lekkostrawnej lektury. Dziś po tej burzliwej i emocjonalnej oraz słodkiej przygodzie zreflektowałem się, że pochłaniając całą lekturę nie będę mógł już nikomu pożyczyć tej książki. Przepraszam Was – zapomnienie w tym arcydziele jest wpisane zapewne w przepis sukcesu – i to mnie zgubiło. Jeśli jesteście zainteresowani fabułą i treścią, musicie zwrócić się do artystki – z tego co mi wiadomo w „druku” są kolejne egzemplarze. A przecieki mówią, że powstają kolejne części tej opowieści. Już nie mogę się doczekać kontynuacji!


One thought on “Robert Old no.43 Whisky

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s