Szukanie straconego czasu

this-is-the-time-1523483-640x480Pisałem już o kilku sposobach na oszczędzanie czasu. Post adresowany do tych, którym wiecznie brakuje czasu – czyli do wszystkich 🙂 Dziś jednak chciałbym podzielić się swoimi  spostrzeżeniami i technikami, z którymi pracuję na co dzień. Jest to zbiór prostych tricków, które warto wdrażać techniką kaizen – czyli krok po kroczku. Próba ogarnięcia tego w całości, od razu, może przynieść wiele szkód i marny efekt.

Największym zjadaczem współczesnych czasów jest Internet – głównie w postaci komputera, laptopa, tabletu, telefonu lub nawet konsoli do gier. Wszystko co może być podłączone do sieci i pozwalać na konsumpcję treści on-line. Robimy to bezwiednie a co gorsze bez kontroli – system Windows (czy nawet Mac i Linux) nie chwalą się ile czasu z nimi spędziłeś. Na szczęście są programy, które liczą takie rzeczy, dzięki którym możemy być bardziej świadomi tego, ile czasu spędzamy na niemal biernym odczytywaniu stron www. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że Internet to nie jest tylko stracony czas lub tylko zło. Odpowiednio go wykorzystując można poszerzać swoje horyzonty, poszerzać wiedzę, zdobywać nowe kompetencje a nawet pracować (ładnie brzmi to „nawet” 🙂 ). Rzecz w tym , aby spożytkować te zasoby a jednocześnie nie dopuścić, aby one nas spożytkowały. W tej materii mam kilka podpowiedzi, które mi pomogły ograniczyć marnowanie czasu przy komputerze:

  • ogranicz mocno czas spędzany na portalach społecznościowych (najgroźniejszy zjadacz czasu!). Określ z góry, że na FB spędzisz tylko 10 minut dziennie (możesz zacząć do wyższej liczby, jeśli potrzebujesz przejść odwyk), albo że na NK (korzysta z tego ktoś jeszcze?!) nie poświęcisz więcej niż 30 minut tygodniowo, itp.
  • unikaj klikania w reklamy – to mechanizm, który skutecznie odwraca twoją uwagę i pochłania cenne (naprawdę ogromne!) minuty – a do tego z reguły jest tylko kolejną akcją marketingową, która ma Cię skusić na coś, czego w zasadzie nie potrzebujesz.
  • jeśli jednak szukasz okazji do taniego zakupu (ja dla przykładu chętnie poluję na okazyjne ceny książek) to skorzystaj z gotowych rozwiązań. W przypadku łowienia dobrych ofert na książki korzystam bezpośrednio z takich serwisów jak Upolujebooka.pl i Swiatczytnikow.pl.
  • siadając do komputera postaraj się mieć zrobioną wcześniej listę rzeczy, które chcesz załatwić za jego pomocą.
  • ogranicz czytanie takich portali jak wp, onet, interia, tvn24 itp. Są to serwisy, które niosą niusy działające na nas destrukcyjnie i przygnębiająco. Nie wspominam już o serwisach, które z założenia mają być tandetne: plotek, pudelek itp.  (przepraszam czytających te serwisy – jednak w mojej opinii to ogromna strata czasu i intelektualny downgrade). Jeśli musisz czytać niusy, spróbuj zaaplikować sobie jakiś dopasowany i elastyczny agregator wiadomości – w ten sposób mniej stracisz czasu.

A co z innymi strefami naszego życia? Jest jeszcze jeden mega zjadacz czasu: telewizja. Średnia krajowa za rok 2013 to przeszło 4 godziny i 20 minut dziennie na obywatela Polski!!! Przerażające? Jest jeszcze gorsza wiadomość! Co roku średnia ta rośnie o kilka do kilkunastu minut – czyli oglądamy statystycznie coraz więcej!

Ok. To co my tak bardzo oglądamy w tej telewizji??? Takich badań już nikt nie opracował za dokładnie. Ale mam swoją teorię na to. Nie  jest ona radosna, lecz może pozwoli lepiej zrozumieć mechanizmy TV, które w ogólnym rozrachunku (nie tylko czasowym, ale i intelektualnym) są dla nas zgubne. Oto co najczęściej oglądamy:

  • reklamy! Tak – moim zdaniem, choć każdy zarzeka się, że nie ich nie ogląda – najwięcej naszego czasu kradnie właśnie reklama, a właściwie całe gigantyczne bloki reklamowe!
  • wiadomości – to już niemal obowiązkowa pozycja (obecnie podzielona na różne idee polityczne!), która szpikuje nas tak negatywną energią, że po wiadomościach nie chce się nam już niczego. Wiadomości to typowy energetyczny wampir, który wytrąca nam z ręki motywację i chęć pracy. Główne źródło tej sytuacji tkwi w naszej bezradności wobec tych wszystkich „ogłoszeń parafialnych” – nie mamy na nie zupełnie wpływu, ale przeżywamy  jakby nas bezpośrednio dotyczyły.
  • telenowele – seriale,  które niosą za sobą nie wiele poza tasiemcowymi rozmowami miliona bohaterów, których życie krąży jak pies wokół swojego ogona. Ci, którzy oglądają najczęściej nie poprzestają na jednym serialu – tygodniowy bilans jest więc zawsze zatrważający!
  • filmy, które już oglądałeś i dobrowolnie nigdy byś po nie sięgnął (każdy film to przeszło dwie godziny wraz z blokami reklam),
  • programy typu „Dzień dobry TVN”(wiem, że są także inne, ale nie pamiętam ich nazwy) – programy, w których dwoje prowadzących jest ekspertem w każdej dziedzinie życia. Co najmniej frapujące i w moim przypadku odmóżdżające.
  • niestety podobnie teraz jest z radiami – godziny reklam, dziesiątki rozmów o niczym, konkursy z cyklu „wiem drogi słuchaczu, że jesteś idiotą, więc skup się teraz: wyślij nam swoje imię, a ozłocimy cię i twoją rodzinę!”, lub politykowanie prowadzące donikąd.

Co więcej możemy zmienić aby odzyskać stracony czas? Jedną z dobrych i znanych technik jest planowanie następnego dnia. Dobrze to zrobić wieczorem, przed następnym dniem. Zapisz w kalendarzu te tematy, który chcesz załatwić, spróbuj je uporządkować w kolejności ważności (może warto jakieś zdania przesunąć na inny termin?), to co możesz zaplanuj w określonych godzinach i sprawdź czy faktycznie jesteś w stanie zrealizować taki plan. Postaraj się, aby plan był realny. Ukończenie zadań sukcesem zawsze jest pozytywnie odbierane przez nas, budujące i napędzające do dalszej pracy.

Planuj więc następny dzień i realizuj go z godnie z planem.

Podobnie podchodź do planowania tematów, które są lub muszą być rozwleczone w czasie. Rozpisz projekty/tematy, ustaw poziom ważności, końcowe terminy realizacji a następnie zadecyduj w jakiej kolejności będziesz je wykonywał. Być może część projektów okaże się na tyle nieistotna, że z nich zrezygnujesz – od razu zyskasz wiele, wiele dodatkowych godzin!

I tu mała dygresja: do planowania warto używać map pamięci. Bardzo proste i wygodne narzędzie, które pozwala naszemu mózgowi lepiej rozumieć pewne zależności pomiędzy tematami a co ważniejsze jeszcze lepiej je pamiętać. Ja osobiście korzystam z narzędzia w wersji darmowej i to mi wystarcza: MindMeister.com – zdecydowanie polecam!

A jak jesteśmy już przy planowaniu, to warto patrzeć jeszcze bardziej perspektywicznie niż tylko na jutrzejszy dzień. Sięgnij wyobraźnią do przodu – na kilka lat. Zastanów się, co chciałbyś robić wtedy, kim być. To pozwoli ci zaplanować swój rozwój osobisty, ze szczególnym uwzględnieniem tego co chcesz robić za kilka lat.

Pozostają jeszcze techniki wspomagające zaangażowanie i chęć do działania. Jedną z takich technik jest dbałość o nasze zdrowie, a tym samym o energię do życia:

  • poćwicz trochę (bieganie, jogging, Chodakowska albo chociaż długi spacer) – po tym zyskasz więcej witalności i sił – przyda się w realizacji celów i planów.
  • zadbaj też o optymalną ilość snu (ani za mało, ani za dużo). Staraj się rozłożyć spanie na raty, tak aby po południu „strzelić” sobie 25 min. ożywczej drzemki. to pozwoli odzyskać energię na dalszą część dnia.
  • zamykaj małe projekty szybko – satysfakcja z ukończonego zadania jest zawsze energetyczna. Zrób to tak, abyś mógł odznaczyć to na swojej tablicy, notesie lub kalendarzu.

I na koniec nieco inaczej. Zacznę od pewnej słynnej anegdoty z panem Churchillem:

Kobieta: Jest pan pijany. A co więcej, jest pan obrzydliwie pijany.

Churchill: Jest pani brzydka. A co więcej, jest pani obrzydliwie brzydka. Ale kiedy się obudzę, będę trzeźwy, a pani dalej będzie brzydka. 

Otóż to. Poświęćmy trochę czasu na to, aby zweryfikować na co mamy wpływ, a na co zupełnie nie. Na tę drugą kategorię nie warto tracić czasu i energii.


8 thoughts on “Szukanie straconego czasu

    1. Daleki jestem od całkowitego odłączenia od TV i radia. Chodzi o ograniczenie czasu spędzonego przed telewizorem. A już zupełnie co innego, gdy mamy sprofilowane nasze oglądanie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  1. Nie oglądam TV i polecam każdemu. Dobry film można obejrzeć w kinie, na dvd lub w internecie, niekoniecznie w telewizji. Co więcej przekaz medialny jest moim zdaniem coraz bardziej płytki, a z drugiej strony agresywny. Więcej wartościowych treści można znaleźć chociażby na niektórych blogach.

    Polubione przez 1 osoba

  2. W przypadku portali społecznościowych zauważyłem, że lepiej dla psychiki korzystać z nich w trakcie dnia (południe, popołudniu, wieczorem) – nie rano. Poranne sprawdzanie powoduje, że czuje się (ja czuję) potrzebę sprawdzenia „co nowego przybyło w ciągu dnia”.
    Z telewizją nie byłbym takim pryncypialistą „TV – nie!”. Wczoraj np obejrzałem absolutnie znakomity dokument, a potem koncert Rolling Stonesów w Havanie. Pierwszy gig na Kubie i (biorąc pod uwagę, że przetaczanie krwi kiedyś przestanie być u Angoli skuteczne) pewnie ich ostatni. Ciary. Więc z telewizją zrobiłbym dokładnie jak z internetem: robisz sobie listę, co chcesz obejrzeć (program TV jest na cały tydzień, w przypadku internetu – lista rzeczy do zrobienia) i po obejrzanym programie off. 2w1 – łakocie i witaminy!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s