Gniew czyli współczesny marketing

318496-352x500Książka, która wzbudziła we mnie wiele emocji – szkoda, że tych nie do końca pozytywnych. Zacznijmy od mniejszego kalibru – czyli mojej opinii o książce.


Jestem chyba jakiś nadwymagający, patrząc na oceny innych czytelników. Dla mnie jest to tak słaba książka, że nawet próba uzasadnienia swojej opinii wydaje mi się nieopłacalna…

Książka z najgorszym zakończeniem jakie kiedykolwiek mi autor wcisnął (biorąc pod uwagę, że to koniec serii???).

Napisana płytko i płasko, nie porusza i nie porywa, nie sposób wczuć się w klimat książki – nawet na siłę…

Nawet niechęć do Mazur, Olsztyna itp. jest sprzedana po taniości – nie przekonał mnie autor nawet na milimetr…

Książka napisana chyba na szybko, bez porywu, bez pomysłu (poza sposobem na morderstwo) i bez polotu. Ja takie książki tytułuję GNIOTEM.

Przeczytałem i żałuję tego utraconego czasu…


A teraz nieco o marketingu jaki towarzyszył wydaniu tej książki.

Gniew – tak, to najlepsze słowo, które ciśnie się na usta, gdy się przygląda człowiek takim praktykom. Przykre o tyle, że wmanewrowuje się w takie praktyki takich pisarzy… Oczywiście chodzi o pana Zygmunta Miłoszewskiego i jego nową książkę „Gniew”. Jego kalendarz i harmonogram premier jest wyjątkowo dziwaczny i niestety budzi wiele emocji jak i wątpliwości prawnych.

Zacznijmy od drobiazgu, który okazał się już sporym polem do dyskusji: cena. Prawie 45 PLN za miękką oprawę!!! Pan Zygmunt próbuje tłumaczyć swoje wydawnictwo (WAB) z tej zagrywki na tablicy Facebook’a – niestety wybitnie nieudolnie. Bo niby jak autor ma wytłumaczyć prostacką chciwość grupy, do której należy tak WAB jak i Empik?

Tłumacząc WABa pan Zygmunt popełnia kolejne faux pas pytając jak gdyby nigdy nic, czy istnieją jeszcze „księgarnie za rogiem”. Trudno to skomentować, bo logika podpowiada zupełnie proste definicje. Człowiek pisze książkę, wydaje książkę i sprzedaje ją. Gdzie? No przecież w księgarni!!! Wiem, że o sieciówkach ciągle mówi się „księgarnie”. Osobiście omijam te molochy, bo nie mają ani kompetencji ani duszy. Mam wrażenie (obserwując swoje otoczenie), że ta tendencja jest coraz powszechniejsza. Szukamy miejsc, gdzie zadane pytanie spadnie na podatny grunt obsługi z wiedzą a nie zostanie przekierowane do kolejnej stacji typu „to nie to okienko” (skąd ja to znam?).

To są może szczegóły, może się czepiam, może jestem drobiazgowy. Czytając jednak takie rzeczy wprost od pisarza odnoszę wrażenie, że ma on coraz mniej szacunku do swojego czytelnika. Ja przynajmniej poczułem się tym dotknięty…

Kolejny temat, który nosi już znamiona przestępstwa to układ premiery tej książki. Wydawnictwo WAB zastosowało działania, które ja odczytuję jako działania nieuczciwej konkurencji. Pomijam już fakt niesynchronicznych premier wersji elektronicznych i audiobooków. Jednak premiera wersji papierowej to już inna sprawa. Wersja papierowa pojawiła się na dwa tygodnie przed datą właściwej premiery (23.10.2014) i TYLKO w EMPIKu! Żadna inna księgarnia nie może skorzystać z takiej opcji. Ciekawe? Nie – zwykłe KURIOZUM!

Sieciówki robią co chcą a księgarze potulnie podkulają ogony i patrzą na to wszystko. Pozwalają na działania spoza granic prawnych, pozwalają na pogardzanie przez pisarzy („księgarniami zza rogu”) i przyuczają swoich lojalnych Klientów, że nie wiele można z tym zrobić. Czy aby na pewno?..

Dziś kolejny wymyk marketingowy. Nowa książka pana Ciszewskiego trafiła do jednej z księgarni internetowych (nie będę reklamował sklepu!) na wiele dni przed premierą wersji papierowej. Jutro wyjdzie audiobook – na wiele dni przed premierą wersji papierowej! Czemu ma to służyć?? Dlaczego Ci, którzy ukochali papier nie mogą cieszyć się nową książką na RÓWNI z tymi, którzy ulubili sobie wersje elektroniczne? Kosztują drożej i niech kosztują drożej, ale NIECH BĘDĄ JEDNOCZEŚNIE!

Na koniec taka refleksja/podpowiedź dla wielkogłowych z marketingu: Sprzedając najpierw książkę papierową macie szansę więcej zarobić, bo są po prostu droższe a nie każdy chce czekać aż pojawi się wersja elektroniczna…


5 thoughts on “Gniew czyli współczesny marketing

    1. Podświadomie chyba lubię takie książki, choć nie jest łatwo po nich przejść do porządku dziennego 🙂 a theme faktycznie nowy – dość długo szukałem coś co będzie spełniać moje techniczne wymagania 😉

      Polubione przez 1 osoba

  1. Oj, surowy z Ciebie czytelnik:) Mnie Gniew bardzo się podobał – zwłaszcza, że to w końcu po prostu kryminał, a i tak utrzymany na wyższym poziomie niż wiele innych tego typu pozycji.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Faktycznie bywam surowy 🙂 w tym przypadku rzeczywiście autor mocno obniżył loty, a to w literaturze jest po prostu grzechem. Z reguły ostatnia część trylogii jest najbardziej porywająca- tu się nie udało i trudno się oprzeć wrażeniu, że książka została napisana w pośpiechu, bez odpowiedniego namaszczenia.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s