Zarządzanie ebookami cz. 1

Ashampoo_Snap_2017.01.22_00h34m27s_005_.png

Książki elektroniczne od wielu lat są już standardem. Można je kupić w wielu formatach, w wielu księgarniach, można je „wygrać” w konkursach a nawet pozyskać za darmo. Gdy takich książek mamy kilka lub kilkanaście, to może jeszcze nie ma problemu z zapanowaniem nad porządkiem. W moim przypadku niemal od samego początku czułem taki wewnętrzny niepokój, patrząc na książki „rzucone” do jednego folderu.

Forma elektroniczna książki towarzyszy mi od dawna. Zaczęło się jednak od czasopism, które pierwotnie (jak i w większości przypadków teraz) wydawane były w formacie PDF. Z czytaniem tego formatu zasadniczo nie ma problemu – otworzymy to niemal wszędzie: na komputerze, na laptopie, tablecie a nawet telefonie – takie czasy. Jeśli chodzi o wygodę czytania, to pozostaje jeszcze bardzo wiele do życzenia. Ale taki jest urok PDFów.

Gdy takich elektronicznych czytadeł przybyło mi i ich ilość przekroczyła dziesiąt sztuk, postanowiłem, że trzeba jakoś nad tym zapanować: poukładałem je w katalogach. Oczywiście sposób ułożenia zmieniał mi się wielokrotnie – szukałem czegoś optymalnego i wygodnego jednocześnie. Ostatecznie u mnie wyglądało to mniej więcej tak:

Gazety
Amazon
Nexto.pl
Woblink
WolneLektury
itd.

Czyli ułożone troszkę tematycznie a troszkę według sklepów, w których nabywałem książki. Później jeszcze próbowałem wydzielić książki informatyczne, ale to też okazało się niezbyt wygodne.

Ten pozorny porządek na chwilę przyciszył moją niespokojną duszę. Niestety dość szybko okazało się, że kupuję ponownie książki, które już posiadam – tyle, że w innym sklepie, innej promocji. Zaczęło to mnie bardzo złościć i martwić jednocześnie – beznadziejnie i bez sensu wydane pieniądze! I wtedy poznałem LubimyCzytac.pl (LC).

Serwis LC pozwala zapanować nad swoją biblioteczką całkiem skutecznie. Łatwo zaznaczyć, że książkę posiadam lub że już przeczytana (zdarzało mi się czytać nieświadomie książki po dwa razy). Na jakiś czas ta forma porządku bardzo mi odpowiadała. Zasadniczo do dziś z tego korzystam, choć dziś wspomagam się jeszcze jednym narzędziem, które zapewnia mi skuteczne zarządzanie sporą ilością książek elektronicznych: Calibre. Dlaczego właśnie Calibre? Dziś spróbuję tylko przybliżyć to oprogramowanie, aby pokazać potencjał drzemiący w tym oprogramowaniu.

Należy zacząć od rozbicia pierwszej, wyimaginowanej (być może!) przeszkody: Calibre jest Całkowicie za DARMO! Wiem, co myślicie o darmowym oprogramowaniu. Z reguły jest to pułapka. Albo częstują nas reklamami, albo produkt jest wykastrowany z najużytecznijeszych, jak i najpotrzebniejszych funkcji lub jest po prostu tak prymitywny, że wręcz bezużyteczny. Calibre jednak nie tylko jest za darmo, ale  także pełne wielu potężnych opcji jak i potencjału. Ciągle jest rozwijane i udoskonalane. Pojawiają się do niego wtyczki, które w sposób istotny rozbudowują możliwości systemu. To unikat – nie bójmy się tego słowa!

Co może Calibre? Przede wszystkim zarządza naszym zbiorem książek, gazet i dokumentów, obsługując przy tym niemal wszystkie możliwe formaty. Ponieważ program ten pozwala także na konwersje książek w przeróżnych formatach, to pozwolę sobie „przedrukować” ze strony Calibre obsługiwane formaty:

Formaty wejściowe: AZW, AZW3, AZW4, CBZ, CBR, CBC, CHM, DJVU, DOCX, EPUB, FB2, HTML, HTMLZ, LIT, LRF, MOBI, ODT, PDF, PRC, PDB, PML, RB, RTF, SNB, TCR, TXT, TXTZ.

Formaty wyjściowe: AZW3, EPUB, DOCX, FB2, HTMLZ, OEB, LIT, LRF, MOBI, PDB, PMLZ, RB, PDF, RTF, SNB, TCR, TXT, TXTZ, ZIP.

To bardzo imponująca liczba, zwłaszcza jeśli dodamy, że Calibre posiada także czytnik (zwany także viewerem) książek. Dzięki temu możemy czytać wprost na komputerze, co ja osobiście, uważam za niezbyt wygodną opcję – wyjątek robię dla  plików PDF, które wygodniej czytać na ekranie komputera.

Wróćmy jednak do meritum. Po co katalogować nasze zbiory? Głównym powodem oczywiście będzie porządek. Trzeba wiedzieć co się ma, za co się zapłaciło, aby uniknąć sytuacji płacenia dwa, a nawet trzy razy, co mi się raz zdarzyło, za tę samą książkę. Dodatkowo jest wzrokowcem, wiec wolę tez przeglądać książki tak jak na rysunku poniżej:

Ashampoo_Snap_2017.01.22_00h31m31s_003_.png

Ale to nadal nie wszystko! Książki możemy odpowiednio posegregować. Tym razem możemy robić to w sposób bardzo wygodny i nieinwazyjny. Np. możemy w bardzo łatwy sposób oznaczyć w jakich językach są napisane nasze książki:

ashampoo_snap_2017-01-22_00h29m56s_002_

Można poukładać i przeszukiwać według autorów:

ashampoo_snap_2017-01-22_00h36m04s_006_

Według typów plików:

Ashampoo_Snap_2017.01.22_00h37m08s_008_.png

Według serii:

ashampoo_snap_2017-01-22_00h36m32s_007_

Według tagów:

Ashampoo_Snap_2017.01.22_00h37m48s_009_.png

A także według wydawnictw, oceny i innych kryteriów.

Najfajniejszą opcją jest jednak bardzo udane i sprawne szukanie. System potrafi szukać domyślnie w takich ciągach znaków jak autorzy, tytuły, tagi itd. Coś czego nie da się tak prosto załatwić w serwisie LC.

Co więcej potrafi Calibre? Wspominałem już przy okazji obsługiwania dużej ilości typów książek, że Calibre potrafi dokonywać konwersji książek. Na pierwszy rzut oka można by stwierdzić „a po co mi to! ja dopiero zaczynam i zależy mi tylko na czytaniu!” Otóż to! Oto przykład: kupuję książkę, która dostępna jest tylko w formacie epub (niestety ciągle się to jeszcze zdarza!). A do czytania używam Kindle. Kindle wspiera tylko mobi (formalnie wspiera  jeszcze TXT, PDF i pochodną mobi: azw). Czyli klops! Na szczęście Calibre całej konwersji dokonuje  niemal w  locie i wysyła na nasze urządzenie. Podobnie warto czasami zrobić to z PDFami, choć tu jest trochę ograniczeń – wrócimy do tego innym razem.

Tu dotknęliśmy bardzo ważnej funkcji systemu Calibre. Z pomocą tego programu możemy przesyłać nasze książki z biblioteczki  na nasz czytnik (niemal dowolny!). Jest wiele metod i wiele sposobów, ale o nich napiszę więcej w innych odcinku.

Wspominałem już także, że Calibre posiada swój czytnik książek. Jest to także bardzo udana część aplikacji. Czasami korzystam z takiej opcji, jak czytanie na ekranie komputera. I choć nie jest to zadanie łatwe, to Calibre viewer robi to w taki sposób, że aż się chce czytać!

Program Calibre wprowadza także możliwość edycji lub importu metadanych. Z pomocą wtyczek możemy odpytywać takie systemu jak Google Books, Amazon czy nawet LubimyCzytac i zasysać do naszej książki, aby jej przeglądanie w naszej biblioteczce było jeszcze łatwiejsze i szybsze. Bo któż by nie chciał mieć od razu widoku okładki książki, podstawowych informacji o wydaniu  a także krótka zapowiedź książki:

Ashampoo_Snap_2017.01.22_00h54m59s_010_.png

Przy pomocy systemu Calibre możemy edytować książki. Wiele  zmian pewnie nie będziemy robić, ale taka możliwość czasami jest na wagę złota!  Co do czego – to w innym odcinku bardziej szczegółowo.

Ciekawą funkcją tego programu jest agregowanie wiadomości (newsów) i konwersja ich w ebooka – tak aby łatwo się czytało, np. na Kindle. Autor programu chwali się, ze obsługują już ponad 300 serwisów z newsami i ciągle ta liczba rośnie.

I jeszcze jedną perełką Calibre jest możliwość wystawienia serwera swoich książek w postaci strony WWW. Jeśli więc chcemy z kimś dzielić się książkami to możemy mu uruchomić nasz serwer (Start Content Server):

ashampoo_snap_2017-01-22_01h05m44s_013_

Wtedy po odpowiednim IP i porcie (domyślnie 8080) wchodzimy na naszą stronę otrzymując bardzo zgrabnie sformatowaną stronę. Przeglądanie naszych książek jest bardzo wygodne, bo pokazują się z częścią metadanych. O tej funkcji napiszę szerzej w innym odcinku.

Ashampoo_Snap_2017.01.22_01h01m14s_011_.png

Ashampoo_Snap_2017.01.22_01h01m50s_012_.png

To nadal nie są wszystkie ciekawostki związane z tym programem. Jest on tak rozbudowany i pożyteczny, że postanowiłem napisać kilka artykułów pokazujących krok po kroku jak korzystać z tego ebookowego kombajnu. A na koniec jeszcze pochwała programistyczna:

System Calibre występuje w wersji dla Windows, OS X, Linux a nawet jest w wersji Portable(!). Ba! Każda z tych wersji została cyfrowo podpisana, a podpis możemy zweryfikować na stronie producenta. W przypadku darmowych programów, rzadko spotykamy się z taką dbałością o projekt programistyczny.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s