Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz

518465-352x500.jpg

Przedziwna książka. Do jej połowy, czytanie było walką – i to dość nierówną. Cenię sobie jednak książki pani Beaty i jej intrygujące podejście do wielu życiowych tematów. Chciałem koniecznie dokończyć tę książkę. Walczyłem więc, zmagałem się – wszystko aby nie odłożyć książki. Efekt: blisko 3 tygodnie na tapecie. Zdecydowanie zmęczyła mnie.

Nie byłem jednak wyjątkiem. Ogólna ocena książki na LC to 3,25 (przy 44-ech ocenach) – to dramatycznie mało. Przez chwilę zastanawiałem się czy takie oceny nie wpędzą pani Beaty z powrotem w depresję? Ode mnie ta książka otrzymuje ocenę 4/10 (w ten sposób będę miał czystsze sumienie :)). Wiem, zawyżam średnią ocen. Odnalazłem jednak w niej coś istotnego, coś wartościowego o czym chyba warto wiedzieć, pamiętać a nawet stosować.

Generalnie książka jest gorsza niż brazylijski serial. Dłuży się, ciągnie i co chwilę przeżywa się deja vu. Ilość powtórzeń jest przeogromna i przytłaczająca. Ciągnące się w nieskończoność powtórzenia wzmacniane są dodatkowo zdaniami typu „To powiedzmy to sobie jeszcze raz” lub „Powtórzę to jeszcze raz” itd.

Mnie osobiście drażniły też zwroty typu „Teraz rozumiesz?” albo „Rozumiesz, prawda?”. Rozumiem ich funkcję – na mnie to jednak nie działa (chyba, że mowa o działaniu „jak czerwona płachta na byka”). No i tak na dorzucenie jeszcze trochę oliwy do ognia: beznadziejny sposób budowania zdań. Bo jak podejść do tak budowanego (dosłownie!) zdania (to nie cytat, a jedynie pokazanie schematu):

Jestem dobry.

Jestem dobry dla siebie

Jestem dobry dla siebie każdego dnia.

Jestem dobry dla siebie każdego dnia bez wyjątku.

Podsumowując więc styl książki – nie dałbym nawet złamanej gwiazdki. Książka ma jednak coś, co warto zaadoptować do swojego życia. Mowa o pięciu krokach, które pani Beata przedstawia jako ścieżka wyjścia z depresji. TYLKO 5 ćwiczeń i tyyyyyle książki. Podoba mi się jednak idea tych ćwiczeń, która może odmienić każdego z nas – nie tylko tych walczących z depresją.

Chodzi zmianę sposobu patrzenia na swoje życie, na świat, chodzi o zmianę punktu widzenia. Media, prasa, nasze troski i życie doczesne – to wszystko nakręca nas negatywnie. Siłą rzeczy po pewnym czasie szukamy samych negatywów, zapominając o tym co jest wartościowe, co powinno nam dawać radość. Pomysł pani Beaty opiera się więc na nauczeniu nas nieco innej perspektywy. Np. wyszukiwania rzeczy, które już mamy, otrzymaliśmy lub wypracowaliśmy, z których posiadania lub istnienia powinniśmy być szczęśliwi, radośni. Czyli nauka widzenia i docenienia tego co już mamy.

Albo inny przykład: notowanie tego co nas dobrego spotkało w trakcie dnia. Taki mały pamiętnik, w którym skonkretyzujemy i nazywamy rzeczy, na które warto zwracać uwagę. Na rzeczy, które pokażą nam, że na koniec dnia mamy wiele powodów do tego aby być szczęśliwym i dumnym z samego siebie. Więcej nie będę zdradzał, choć teoretycznie zostały tylko trzy ćwiczenia (nie tylko o ćwiczenia chodzi w tej książce).

Ostatecznie nie żałuję, że doczytałem tę książkę do końca. Ja bym pewnie ją zamknął w co najwyżej 50-ciu stronicach – może wtedy nie byłaby taka męcząca. Ale może spróbujmy dziś inaczej – tak jak radzi pani Beata: znajdźmy pozytywy dnia dzisiejszego:

– ukończyłem książkę pani Beaty (cieszę się z wielu powodów 😉 ),

– ukończyłem po raz drugi Ukryte Terapie (warta przeczytania nawet po raz trzeci!),

– ukończyłem książkę, którą dziecku podebrałem (chciałem ocenić zawartość i przydatność książki),

– rano nie miałem kaca (nie jest to osiągnięcie, ale wielki powód do radości!),

– znalazłem chwilę na relaksującą kąpiel (w końcu bez pośpiechu!),

– jadłem gęś pieczoną (wyśmienite!)…

– itd…

 

Chyba mógłbym tak długo 😉


6 thoughts on “Wyszłam z niemocy i depresji, ty też możesz

  1. „Media, prasa, nasze troski i życie doczesne – to wszystko nakręca nas negatywnie. Siłą rzeczy po pewnym czasie szukamy samych negatywów, zapominając o tym co jest wartościowe, co powinno nam dawać radość.” – święte słowa. Sam niedawno o tym pisałem (https://xpil.eu/zon). Prawda jest taka, że negatywne wieści sprzedają się jak świeże bułeczki, stąd też tyle ich w mass mediach. Głupie to. Trzeba aktywnie omijać „breaking news” żeby przeżyć życie we w miarę normalnych warunkach 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja jestem zakochana w Beacie Pawlikowskiej. Przeczytałam jej kilkanaście książek i tą również przeczytałam. O tej pozycji bibliograficznej rozmawiałam z przyjaciółką. Ta książka potężnie mnie rozczarowała. Znam się na psychologii klinicznej, wiem czym jest depresja. Niekiedy konieczna jest pomoc farmakologiczna oraz psychoterapia, nie można tego negować i twierdzić, że samemu też można z tego wyjść. Niestety, Beata mi podpadła.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s