Podsumowanie czytelnicze 2016

575d3ffd0bdc8-szybsze-czytanie

Ten rok, 2016-sty, zaskoczył mnie pozytywnie, jeśli pomyślę o czytaniu. Założenia były bardzo proste: więcej lektur w języku angielskim – tak w ramach nauki. Plan udało się zrealizować. W sumie „skonsumowałem” 21 książek w języku angielskim (łącznie z audiobookami w tymże języku!). A co z pozostałymi liczbami? W sumie 70 książek w ciągu roku, który miał być słabszy, ze względu na włączenie lektur w języku angielskim. To dużo książek – mimo to nadal muszę powiedzieć, że czuję niedosyt czytania. Może to z tego powodu, że 42 książki to audiobooki. Jest mi ostatnio łatwiej słuchać niż czytać, jako że sporo biegam a dojazdy do pracy też należą raczej do długich (ponad 30 minut w jedną stronę).

Przejdźmy jednak do istotnych lektur tego roku, o których zdecydowanie warto wspomnieć. Zacznę od pierwszej przeczytanej książki tego roku: Czas Zmierzchu Dimitrija Glukhovskiego. Książka, która była nadzieją na świetną lekturę, zwłaszcza po takich szlagierach jak Metro 2033, Metro 2035 czy Witajcie w Rosji. Niestety zmęczyła mnie tak bardzo, że dopiero 20 stycznia została odnotowana jako przeczytana. Niestety mordęga. Ode mnie otrzymała zaledwie 3/10

Potem pojawiły się trzy lektury w języku angielskim – wszystkie jako audiobooki. Jedna z nich (Far From the Madding Crowd) zauroczyła mnie na tyle, że sięgnąłem także po ekranizację tej książki. Chwilę później, dzięki klubowi książki z Chicago, połknąłem Don’t Sweat the Small Stuff and it’s All Small Stuff. Ciekawa, amerykańska opowiastka o tym, jak nie dać się zwariować we współczesnym świecie, jak skutecznie odrzucać sprawy faktycznie nieważne i jak nie dać się ponieść sprawom mega błahym.

Pewnego rodzaju kontynuacją powyższej lektury była inna amerykańska książka z serii Now I Know More. Nie porwała mnie już tak mocno, ale nadal sprawiła mi wiele radości podczas czytania.

Ufoki – Pilipiuka? Powiem tylko tyle: 1/10 (mniej się technicznie nie da).

Następne lektury znowu były po angielsku. Wśród nich znalazł się taki klasyk jak The Client pana Grishama, Live and Let Die (znajomy tytuł? Tak to właśnie o ten film chodzi J ) czy Charlie and the Chocolate Factory. Było mi na tyle ciężko oderwać się od tych angielskich lektur, że kolejną polską książkę kończę dopiero w połowie kwietnia(!).

I tu powracam do pana Mroza, który w tym roku dostarczył mi wielu, eklektycznych emocji. Na początek była Kasacja – 9/10. Jest to pierwsza część cyklu o pani mecenas Joannie Chyłce. Cała seria jest wprost doskonała i całą serię „skonsumowałem w tym roku”. Nie będę wracał już do tej serii więc tylko wymienię pozostałe części cyklu: Zaginięcie, Rewizja, Immunitet.

Dobre samopoczucie po audiobooku czytanym przez Gosztyłę, pchnęło mnie znowu do anglojęzycznej literatury słuchanej. Pozostałem przy bajkach (de facto bardzo dobrych): James and the Giant Peach, Fantastic Mr Fox.

W maju, za poleceniem małżonki mojego przyjaciela, sięgnąłem po Wampira z M3. Miało być super, ale pan Andrzej Pilipiuk znowu nie dał rady mnie skutecznie rozbawić. Jednak jak na dotychczasowe jego książki, które przeszły przez moje ręce, otrzymał notę 6/10 (chyba najwyższą).

Jeszcze w maju trafia w moje ręce audiobook Dziewczyna z Pociągu. Książka, która wydała chyba miliony na promocję i marketing. Moja ocena: 5/10. Ogromnym problemem tej książki jest przede wszystkim bardzo słaby lektor (Karolina Gruszka – teraz już wiem, że mam omijać jej czytanie) oraz fatalnie wypozycjonowana książka. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego a to zawsze przynosi rozczarowanie. Dziś wiem, że przy odpowiednim nastawieniu i z innym lektorem ta książka dostałaby ode mnie przynajmniej dwa punkty więcej. O książce więcej pisałem już na blogu.

Jeszcze w maju sięgnąłem po kolejny cykl pana Mroza – tym razem o komisarzu Forst: Ekspozycja. Zasadniczo słabszy cykl, ale dwie pierwsze części ocenione zostały przez mnie na 6/10 a ostatnia część 7/10. Ogólnie więc bardzo przyzwoicie. Więcej o pierwszej części znajdziecie na moim blogu.

Pod koniec maja pochłonąłem książkę Umarli Mówią do Nas. Dla mnie niezwykła książka, zważywszy, że znałem już Marka Szwedowskiego i tematy życia po życiu oraz o zaświatach bardzo mnie pochłaniają. Książkę oceniam na 9/10. Mogłaby dostać 10/10 gdyby nie męczące wywody o reinkarnacji. Rozumiem, że są ważne – zmęczyły mnie jednak skutecznie. Również wspomniałem już wcześniej o tej książce.

W maju zmieściłem jeszcze jednego audiobooka: Grand, pana Janusza Leona Wiśniewskiego. Książka, obok której nie można przejść obojętnie. Osobiście polowałem na nią już od ponad roku. Ostatecznie jednak oceniłem ją zaledwie na 3/10. Głównie przez bardzo nieudolne dokończenie książki. Więcej o tej książce wspominam na blogu.

W czerwcu poznałem (naprawdę po raz pierwszy!) ks. Jana Kaczkowskiego. Już po pierwszej książce, Grunt pod Nogami, zakupiłem niemal wszystkie jego papierowe wersje. Obiecywałem sobie przez wiele tygodni, że napiszę recenzję o tych książkach – nic z tego nie wyszło. Nie sposób objąć słowami wszystko to, co się otrzymuje poprzez litery tych książek od ks. Kaczkowskiego. Bardzo ważny człowiek tego roku – jaka szkoda, że już nie żyje…

Czerwiec upływał więc z komisarzem Forstem oraz ks. Kaczkowskim. W międzyczasie wpadła mi w ręce jeszcze niepozorna książka Maluch – Biografia. Czasami ciężko się czytało, ale zasób wiedzy historycznej i zakres opracowania jest niezwykle cenny i warty wysiłku. Zakończenie książki delikatnie zaniedbane, stąd u mnie było 9/10.

Kolejnym odkryciem, za poleceniem sąsiadki, był Stephen Clarke z pierwszą częścią cyklu Merde! Rok w Paryżu. Przezabawna opowieść o Francji widzianej oczami Anglika – więcej nie powiem, bo z pewnością bym zepsuł. Prze-boska komedia! 🙂

W wakacje zacząłem sięgać po lżejszą lekturę, czyli wróciłem do kilku tytułów angielskich (Diamond are forever oraz Lorna Doone). Trafiła mi się także nowość Grishama Samotny Wilk. Trochę dziwna opowieść jak na tego autora, ale zdecydowanie bardzo dobra (8/10). Nie mogłem się nudzić!

Potem przyszedł czas na miniksiążki pochodzące z Bookrage. Nawet intrygujące i doczytałem z ciekawością (Kołatanie, Całe życie z moim ojcem). Była to jednak rozgrzewka przed lekturą, której się trochę obawiałem (zajawkę już kiedyś słuchałem i nie przekonała mnie): Kapitan Jamróz. Niestety najsłabsza część sagi „WWW”. Więcej o tej książce napiszę jeszcze na blogu.

Potem w ręce trafiły do mnie dwie bardzo przeciętne pozycje: rozdawana za darmo książka Grishama (The Tumor: A Non-Legal Thriller) oraz Głowa. Opowieść nocy zimowej. Pierwsza z nich jest formą reklamy lub kampanii reklamowej. Bardzo tani i niesmaczny chwyt. Lekturę zaliczyłem do czytelnictwa po angielsku – jedyny plus. Drugą książkę musiałem doczytać, bo to od znajomego autora. Niestety każda kolejna książka tego autora jest coraz bardziej męcząca. Może dlatego z radością sięgnąłem po Pod Mocnym Aniołem. Ta pozycja mi się bardzo podobała i choć nie odpocząłem, bo lektura dość mocna i refleksyjna, to jednak odetchnąłem (film mega nieudany). Odpocząłem dopiero przy następnej książce z projektu Allegro: Wywiad z Borutą. Wydano także Legendy Polskie-Allegro, ale te nie porwały mnie tak mocno. Wywiad zrobiony błyskotliwie, energicznie i ciekawie. I do tego za darmo! Super!

We wrześniu sięgnąłem po nową serię i nowego autora: Lisa Gardner, Samotna. Cykl o Detektyw D.D. Warren. Bardzo ciekawa lektura. Mocna, mroczna, kryminalna i sensacyjna. Wiele się dzieje a wyjaśnienie zagadki jest niemal niemożliwe przez czytelnika. Lubię takie pozycje i lubię takich autorów, co wyżymają czytelnika…

Wrzesień jednak kończę mniej kolorowo. Dałem się namówić na „Przychodzi Platon do Doktora – Filozowia w żartach. Prawie całego audiobooka czułem się zażenowany tym typem żartów. Jakieś takie mało smaczne i mało adekwatne. A jakby tego było mało, to tuż po sięgnąłem po kolejną książkę pana Mroza, W cieniu Prawa, która niestety okazała się już bardzo słabą pozycją w portfolio autora. Niech samym świadectwem będzie sam fakt, że autor przyznaje się, że pisanie tej książki było rozrywką podczas pisania pracy naukowej. Słowem nieporozumienie, o którym wspominam także na blogu.

Odpoczywając od nieudanych lektur sięgam po drugą część cyklu o detektyw D.D. Warren – W Ukryciu. Baaaardzo dobra: 9/10. Można odetchnąć i sobie pogratulować mile spędzonego czasu.

Jakby tego było mało, sięgam po Złudzenie pani Charlotte Link, którą uwielbiam. I tym razem mnie nie zawiodła (9/10). Książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie, więc napisałem o niej więcej na blogu.

W październiku wracam do trzeciej części o detektywie D.D. Warren, Sąsiad. Kolejny hit! 9/10! Tu też odeślę Was do recenzji.

Nasycony wspaniałymi lekturami postanowiłem sięgnąć po książkę, która przez rodzinę była nisko oceniana. Autora, Simon Beckett, bardzo lubię, więc postanowiłem, że spróbuję doczytać ostatnią część. Szybko jednak przekonałem się, że po pierwsze nie jest to kontynuacja poprzednich książek a po drugie to zupełnie inny styl, zupełnie inny temat i klimat. A przy tym wszystkim naprawdę dobra pozycja. Czasami jednak nie warto słuchać opinii innych 😉

Rzutem na taśmę wskoczyłem więc w czwartą część cyklu pani Lisy Gardner, Dziecięce Koszmary. Znowu 9/10! Po prostu WOW! Jak ta kobieta to robi?

W listopadzie znowu sięgnąłem po lektury angielskie. Tym razem w postaci teatrów BBC: Frankenstein oraz Alice in Wonderland. To było ostatnie lektury w tym roku w obcym języku. Zwłaszcza, że w listopadzie przyszła też akcja CzytajPL.PL. Dzięki temu czytałem za darmo następujące książki: W Rzeczy Samej. Osobliwe Historie Wspaniałych Materiałów, Które Nadają Kształt Naszemu Światu (8/10), Czerwony Kapitan (wow! 10/10!), Co nas nie zabije (9/10!), Elon Musk. Biografia Twórcy PayPal, Tesla, SpaceX (6/10 – ze względu na nieatrakcyjne i niechlujne zakończenie książki), Mówiąc Inaczej (wprawdzie 6/10 ale postanowiłem tej książce poświęcić nieco więcej czasu na blogu) oraz Inne pieśni (Dukaj po raz kolejny pokonał mnie: 2/10). Wspaniały czytelniczy listopad!

W grudniu odważyłem się w końcu sięgnąć po Cormac’a Droga. Książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie. To wspaniałe, jak w apokaliptycznym świecie nie zginęły te piękne wartości i miłość. Nie sposób przekazać całego piękna tej książki (choć z pewnością książka nie należy do lekkich).

Koniec grudnia to już wielki chaos. Przede wszystkim Behawiorysta, pana Mroza. Świetnie zaczęty i tak paskudnie spieprzony na końcu! Dlaczego tak uważam? Umieściłem swoją recenzję tej książki na blogu.

Ostatnie pozycje okazały się po prostu bardzo dobre. Po pierwsze Ukryte Terapie – tu wspominam o nich. Moje odkrycie 2016 roku. Jedna z najbardziej czytanych książek przeze mnie w tym roku a z pewnością i w przyszłym.

Na koniec Małe Eksperymenty ze Szczęściem. Przepiękna i wzruszająca powieść. Bezwzględnie też refleksyjna. Zmieniła mi ogniskowanie patrzenia na starszych ludzi. To powinna być lektura dla każdego młodego i dojrzałego człowieka!


Plany nowy rok? Ha! Tym razem jest! 🙂

Przede wszystkim chciałbym poczytać trochę książek zawodowych (ich nie umieszczam w podsumowaniu czytelniczym) – mam wiele do nadrobienia. W tym roku raczej będzie mniej też książek anglojęzycznych. Wszystko dlatego, że chciałbym sięgnąć po literaturę klasyczną, polską i piękną. Wśród książek na rok 2017 chciałbym zobaczyć:

– Ulissess,

– coś Wiesława Myśliwskiego,

– Shantaram,

– Dasz Radę, ks. Kaczkowskiego,

– przynajmniej jedną część Arystokratki (czeska pozycja),

– przynajmniej jedną książkę pana Kaku (np. Świat Einsteina),

– Żniwa Zła – jako dokończenie serii

– Zakonnice odchodzą po cichu – rodzaj dokumentu,

– Wszyscy się znamy, Smolenia

– Małe życie

Oczekiwań jest nieco więcej, jak choćby biografie Queen, Pink Floyd. Muszę jednak zostawić trochę przestrzeni dla niedokończonych cyklów (np. D.D. Warren) czy audiobooków pani Charlotte Link. Wiele więc wskazuje na to, że będzie się działo! 🙂


Postscriptum: jest jeszcze wprawdzie kilka dni tego roku i niewykluczone, że jeszcze jakaś lektura wpadnie do koszyka przeczytanych. Nie będą to jednak, jak obecnie wnoszę, lektury zmieniające moje życie (np. Agata Christie czy druga część Merde!).


4 thoughts on “Podsumowanie czytelnicze 2016

  1. Bardzo zgrabne podsumowanie roku, przyjemnie się je czyta. Sama zaliczyłam kilka z pozycji wymienionych przez autora i mam podobne zdanie o przeczytanych przez niego książkach (głownie o A. Pilipiuku).

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dobre podsumowanie, krótko, zwięźle i na temat. Nie mamy zdaje się zbyt wiele wspólnego na płaszczyźnie lektur, ale solidnie piszesz. Będę zaglądał. Co do literatury angielskojęzycznej (sam czytam po angielsku od niedawna – może od trzech lat dopiero), polecam „łatwe” teksty na początek, żeby się człowiek nie zniechęcił. Mnie urzekł „The Amazing Maurice and his Educated Rodents” Pratchetta, całkiem fajnie czytało się też „2001: Odyseja kosmiczna” Clarke’a.

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s