Behawiorysta – Remigiusz Mróz

505198-352x500

Ta książka to doskonały przykład jak można zwalić 2/3 świetnej książki. Dwie trzecie czyta się doskonale. Wprawdzie jest tam sporo niedociągnięć, ale pomysł i realizacja świetnie to ugładzały. Wielu osobom polecałem tę książkę, bo czytanie sprawiało mi prawdziwą przyjemność. A potem czar prysnął. Właściwie gorzej: detonator został wyzwolony i wszystko szlag trafił!

Z tego miejsca informacje podawane przeze mnie mogą być już uznane za spoiler – przemyśl więc dobrze czy chcesz dalej czytać.

Pierwszy grom z jasnego nieba przychodzi w chwili konieczności podjęcia ważnej dla bohatera decyzji. Nie potrafię zrozumieć tego wyboru, nie potrafię pojąć ścieżki rozumowania przy podejmowaniu tej decyzji (autor próbuje to wyjaśnić, ale zrobił to tak lakonicznie – wręcz nieprzekonująco). Po prawdzie nie umiem dziś odpowiedzieć jak bym naprawdę się zachował w takiej sytuacji, bo trzeba to samemu przeżyć, aby mieć pewność. Będąc jednak tu i teraz wiem, że taka decyzja nie przyszłaby mi nawet do głowy. Może jestem naiwny, może nie z tego świata – ale jednak zdecydowane nie. Liczyłem potem na to, że autor wyjaśni motywacje bohatera. Do końca książki jest jednak coraz gorzej. Postać behawiorysty traci swój smak, spójność i prawdziwość. Staje się takim kamyczkiem w bucie, który z każdym metrem urasta do rangi głazu – im dalej tym gorzej!

Kolejny problem to karykaturalny obraz policji i prokuratury – dość szybko zorientowałem się, że nieporadność wszystkich służb mundurowych jest wyjątkowo nadzwyczajna i tak nierzeczywista jak śnieg z lipca. Jeśli dodamy do tego, że wszystkie możliwe służby zostały zaangażowane (policja, ABW, CBŚ, straż miejska itd.) – to nijak nie umiem sobie wyobrazić, że nikt nic nie ma, nikt nic nie wiem i nikt nie ma pomysłu: bierność i bezradność.
Jakby tego było mało, to dochodzi jeszcze przeraźliwa naiwność policji (i innych służb). W kontekście powyższego to może nie jest już tak dziwne, ale w ogólnym rozrachunku jest kolejną kroplą (jeśli nie haustem) goryczy. Tak naiwne to nie są nawet dzieci…
A potem opowieść urywa się na 7 lat! Jeszcze żeby autor jakoś te przestrzenie czasowe jakoś połączył, wypełnił – ale nie! Dorzucił kilka okruchów, które miały pełnić pewnie taką funkcję, a następnie zaczął dalej kontynuować historię – tyle, że jeszcze bardziej od niechcenia, niedbale i niespójnie.
Efekt? Niestety ostatecznie bardzo słabo! A szkoda! Bo pomysł ciekawy – ale realizacja dokładnie tak jak ostatnio to ma miejsce u pana Mroza…


3 thoughts on “Behawiorysta – Remigiusz Mróz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s